Recenzje

“Harry Potter and the Cursed Child” J.K. Rowling, J. Thorne, J. Tiffany

Doczekałam się!

Na książkę “Harry Potter and the Cursed Child”, jak wielu z Was czekałam bardzo długo. Ciekawość od miesięcy podsycana była wieściami z przygotowań do premiery sztuki pod tym samym tutułem (30 lipca 2016), nic więc dziwnego, że zamówiłam książke, jak tylko stała się dostępna w przedsprzedaży.


Dotychczas wydawało mi się, że jeśli ktoś już nazywa siebie fanem Harrego Pottera, będzie wiedział, czego mniej więcej oczekiwać. Media od miesięcy trąbiły o tym, że “Harry Potter and the Cursed Child. Parts One and Two” nie jest powieścią, ale sztuką – scenariuszem do wystawianego w Londynie przedstawienia. Najważniejsze, że nie jest to fanfick, tylko historia stworzona przez autorkę całej potterowj serii, J.K Rowling. Przy jej konsultacji napisał ją John Thorne, scenarzysta filmowy i teatralny, we współpracy z Johnem Tiffany, reżyserem. W obliczu takich wiadomości, które zresztą nie były przez nikogo ukrywane, a wręcz nagłaśniane, śmiesznym jest oskarżanie J.K. Rowling o “odcinanie kuponów sławy”, twierdzenie, że oszukała fanów i jest im teraz winna powieść, czy inne temu podobne brednie. Nikt nikogo nie mamił, że to będzie powieść!!! J.K. Rowling wielokrotnie o tym mówiła. I naprawdę nie trzeba śledzić na bieżąco facebooka, czy twittera autorki, żeby wiedzieć takie rzeczy, bo co i rusz o jej wypowiedziach informowały zainteresowane tematem portale (zarówno te książkowe, filmowe, dotyczące fantastyki, czy nawet plotek, więc trudno było się nie natknąć).

Na szczęście są jeszcze fani doinformowani, którzy zamist wysnuwać bezpodstawne pretensje, potrafią cieszyć się nową historią za świata magii sprezentowaną im przez autorkę. A tych jest równie wielu, tylko, że nie są tacy głośni, jak ci wiecznie z czegoś niezadowoleni 😉


Spotykamy ich na dworcu King’s Cross w Londynie. Dorosły Harry i jego żona Ginny oraz trójka dzieci: James, Albus i Lily. To pierwszy rok Hogwartu dla Albusa, nic dziwnego, że się denerwuje. Tym bardziej, że starszy brat naopowiadał mu różnych bajek na temat życia w słynnej szkole dla młodych czarodziejów. W przeciwieństwie do starszego chłopca, Albus nie ma zbyt dobrego kontaktu z ojcem. Harry, 37-latek, objawił mi się jako zgorzkniały przepracowany, zmeczony ojciec, który kompletnie nie ma pojęcia jak dotrzeć do syna, przy czym popełnia całą masę błędów.

Skrypt przewiduje przeskoki w czasie – po jednym akcie na każdy rok nauki, jedynie po to, by mały Albus poduczył się trochę magii i zdążył zacieśnić przyjaźń ze Scorpiusem Malfoyem. Początek sprawia wrażenie migawek z życia, a nie opowieści, ale do czasu… Cała akcja rozkręca się na trzecim roku Hogwartu i ma ona wiele wspólnego ze zmieniaczem czasu. Pamiętacie? Hermiona używała takiego, żeby móc pojawiać się na kilku lekcjach jednocześnie. Podobno dawno temu wszystkie zostały zniszczone, ale… jak się okazuje, zachował się jeden egzemplarz.


Tym samym autorzy przenoszą czytelnika nie tylko do czasu jego dziecinstwa, przypomniając emocje i przygody, jaka przeżywali czytając pierwsze tomy cyklu o Harrym, ale przenoszą go tam również na kartach powieści. Przygotujcie się na emocjonującą podróż, bo tak jak przygody Harrego, Rona i Hermiony miały znamona wybitnie niebezpiecznych, tak i teraz możecie liczyć na podobny efekt śledząc poczynania Albusa i Scorpiusa.

Nie bójcie się nowych bohaterów, dajcie się zaskoczyć starym, znanym postaciom. Oczywiście, trudno dać porządny zarys charakterów jedynie poprzez dialogi i może dlatego zarówno Harry, jak i jego średni syn wydali mi się bardzo niesympatyczni. Szczerze mówiąc to najciekawszy w tym wszystkim zdaje się być Scorpius, czyli syn Draco Malfoya. Jestem jednak pewna, że “prawdziwa” wersja, czyli ta sceniczna, miała więcej iskry, która sprawiła, że bohaterowie nie byli tacy płascy. W tym zakresie – niedosyt.

Dla mnie najwiekszą zabawą podczas czytania było poznawanie alternatywnych rzeczywistości. Autorzy bawią się z czytelnikem w kotka i myszkę, podrzucajac mu coraz to nowe pomysły na temat: co mogło się wydarzyć po wielkiej wojnie czarodziejów. Jak dalej mogły się potoczyć losy poszczególnych jednostek, a także całego świata.


Nie, nie pożarłam zachłannie w jeden dzień. Dawkowalam sobie, nie chciałam niczego ominąć. Dodam też, że odkładając książkę wieczorem, kiedy zmeczona nie miałam już siły utrzymać otwartych oczu, nie umierałam z ciekawości, co będzie się dalej działo (za to wczoraj w nocy sniło mi się, że jestem w alternatywmym świecie magii). Owszem, czytało się całkiem przyjemnie i z zainteresowaniem, ale książka nie porwała mnie całkowicie. A przynajmniej nie na początku. Dopiero w drugiej połowie, kiedy już udaje się polubić trochę bohaterów (początkowo nie jest to takie łatwe), historia łapie w swoje kleszcze i od tamtej pory trzyma już do końca.

Czy warto było? Oczywiście, że tak! Owszem, nie jest to to samo co prawdziwa, “pełnokrwista” powieść. Ale i tak cudownie było uciec choć na parę dni ze świata mugoli J

HERMIONE

Hogwarts is a big place.

RON

Big. Wonderful. Full of food. I’d give anything to be going back.


31 sierpnia to dzień urodzin Harrego Pottera, i ten właśnie dzień w 2016 roku wybrano na premierę książki “Harry Poter and the Cursed Child”. Można zakupić zarówno wersję papierową, jak i elektroniczną. Polska premiera zapowiadana jest na październik. Mam nadzieję, że podejdziecie do tematu rozsądniej niż niektórzy i po prostu będziecie się cieszyć powrotem do świata magii. Tym bardziej, że to prawdopodobnie ostatnie takie spotkanie

Advertisements

7 thoughts on ““Harry Potter and the Cursed Child” J.K. Rowling, J. Thorne, J. Tiffany

  1. Mimo, że jestem fanką serii o Potterze, to jakoś publikacja tej książki zupełnie mnie nie jara. Sama nie wiem czemu, bo na każdą wcześniejszą książkę czekałam z ogromną niecierpliwością. Na pewno przeczytam, ale to chyba już nie będzie to samo 🙂

    Like

    1. Może już wyrosłaś?
      Mnie ominął cały ten szał na Pottera. Nie chciałam czytać, nie interesował mnie. Dopiero w 2001 roku, już na studiach zaczęłam czytać, więc też inaczej odbieram.

      Like

  2. Ja oczywiście rzuciłam się na scenariusz w dniu premiery – tak się złożyło, ze była taka możliwość – i jestem zadowolona. Nie skaczę z radości, ale, jak piszesz, ucieczka ze świata mugoli choć na chwilę jest zawsze mile widziana 🙂
    PS. Spłakałam się na scenie z dementorami z jednej z alternatywnych rzeczywistości.
    PPS. Team-Scorpius Malfoy!

    Like

    1. Scorpius jest takim rozkosznym nerdem i nie ma w sobie kompletnie nic z Malfoyów. Ale nie sądzę, żeby z tego drugiego ojca mógł wyrosnąć taki miły chłopak, więc nie będę roznosić plotek 😉

      Liked by 1 person

  3. Ja sobie poczekam do października, ale nie zamawiam przedpremierowego egzemplarza, bo na razie to tylko papierowe można… a ja chyba wolę w wersji epub.
    Trudno się dziwić, że HP ma problemy z relacjami z synami – jakby mu wzorców brakowało 😉
    Szkoda, że Albus Severus nie ma imion w odwrotnej kolejności, duet: Severus-Scorpius ładnie brzmi 😉
    Tak naprawdę nie mam żadnych oczekiwań co do tej książki. Po prostu ciekawa jestem, jak to będzie. Tymczasem słucham właśnie trzeciego tomu – tego ze zmieniaczem. I czekam – byle do października.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s