Recenzje

„After You” (Me Before You #2) Jojo Moyes

Wczoraj pisałam o “Me Before You” (“Zanim się pojawiłeś”) Jojo Moyes, a dziś zapraszam Was do jej kontynuacji o tytule “After You” (“Kiedy odszedłeś”). Jeśli polubiliście Lou z pierwszej części, wielu z Was na pewno będzie chciało dowiedzieć się jak dalej potoczą się jej losy.


Początek nie będzie łatwy. Will kazał jej korzystać z życia, a ona zupełnie nie ma na to ochoty. Zmusza się do wyjazdu do Paryża, przesiaduje w kawiarni, w której niegdyś przesiadywał przy kawie Will. Ale Paryż jej nie chce. Nie przyjęła się. Wraca do Londynu, kupuje mieszkanie, którego nie ma nawet chęci urządzić, ma byle jaką pracę. Nic ekscytującego.

I ten pierwszy rozdział! Jojo Moyes, chciałam Cię za to ukatrupić! Lou ma wypadek, a ja tak bardzo się bałam, że teraz ona będzie sparaliżowana i zupełnie bezradna. Gdyby właśnie taki los wymyśliła dla niej autorka, to chyba odłożyłabym książkę bez czytania. Na szczęście tak się nie dzieje i Lou jakoś wykaraska się z obrażeń. Jednak ze stroną psychiczną nie pójdzie jej już tak łatwo. Rodzice namawiają ją na wizytę w grupie wsparcia, siostra przekonuje by nie wracała do swojej okropnej pracy, ale ta na razie musi z nią zostać, bo nic innego nie ma na horyzoncie. A może jednak… Gdy dla Lou pojawia się szansa na zmianę, na jej drodze stają dwie osoby: “Ambulance Sam”, pielęgniarz, który ratował ją w dniu wypadku oraz Lily, 16-latka z problemami – wielka niewiadoma.


Przed Lou pojawia się coraz więcej problemów, a ona zamiast je redukować – mnoży. Nic dziwnego, że jest zagubiona w tym zupełnie nie znanym jej świecie. Will kazał jej żyć odważnie. Ale jak to się robi?

‘You feel guilty about Bill’s death because you feel you could have stopped him?’

I pulled at a thread. When it came away in my hand it seems to loosen something in my brain. ‘Also that I’m living a life that is so much less than the one I promised him I’d live. And guilt over the fact that he basically paid for my flat when my sister will probably never be able to afford one of her own. And guilt that I don’t even really like living in it, because it doesn’t feel like mine, and it feels wrong to make it nice because all I associate it with is the fact that W – Bill is dead and somehow I benefited from that.’

Trudno ocenić, która z powieści podobała mi się bardziej. Jak wcześniej pisałam w komentarz z Olą z bloga Do utraty tchu, są to zupełnie inne historie. Ola uważa, że “Kiedy odszedłeś” jest zabawniejsza od pierwszej części. Ja zaś uważam odwrotnie. Według mnie pierwsza “Zanim się pojawiłeś” jest śmieszna niemal do końca. Tylko ostatnie rozdziały robią się poważne. Wtedy nie ma już ochoty na śmiech. Przez drugą część zaś, choć nasyconą humorem, przebija smutek. Bo tu dużo jest o stracie ukochanej osoby, o samotności w wielkim mieście, o niezrozumieniu, beznadziei życia, zwyczajnych codzinnych problemach na czele ze znienawidzoną pracą. Dla mnie najsmutniejszym wątkiem jest wątek Lily, choć nie z powodu nastoletnich problemów, ale ze względu na relację z rodziną. Ta, choć owszem, trochę przerysowana wywołuje we mnie odrazę i wielki żal dla zagubionej w świecie dziewczyny.

‘I think people get bored of grief,’ said Natasha. ‘It’s like you’re allowed some unspoken allotted time – six months, maybe – and then they get faintly irritated that you’re not “better”. It’s like you’re being self-indulgent hanging on to your unhappiness.’

Bardzo dobrym zabiegiem autorki było wrzucenie Lou w sam środek kregu wsparcia. To, że mogła posłuchać o problemach innych osób dotyczących utraty kogoś bliskiego, i odnieść je do siebie. To, że mogła być szczera i opowiedziecć, co tak naprawdę czuje. Sama nigdy nie zdecydowałabym się na podobną terapię, z różnych powodów, ale zdaję sobie sprawę, że wielu osobom pomogły podobne grupy.


Z tematów pobocznych przewijajacych się w powieści, ciekawy jest również ten o feminizmie. A dokładniej to mama Lou zaczyna odkrywać, że można żyć inaczej niż tylko w kuchni, przy sprzataniu, zakupach i usługiwaniu wszystkim naokoło. Jak odbije się to na rodzinie? Sprawdźcie sami 😉

‘Mum, you’re not going to get divorced, aren’t you?’

Her eyes shot open. ‘Divorced? I’m a good catholic girl, Louisa. We don’t get divorce. We just make our men suffer for all eternity.’

Polecam Wam obie części choćby po to by je porownać, a nie tylko by poznać dalsze losy bohaterów. I wiecie co? Zakończenie jest na tyle otwarte, że wcale nie wyklucza trzeciej części 😉

    

Advertisements

9 thoughts on “„After You” (Me Before You #2) Jojo Moyes

    1. Ten wątek daje ogromne pole do popisu i można by się nad nim znęcać w kilkunastu książkach, a nie w jednej tylko 😉
      Szczytem wszystkiego było postanowienie tatusia, że “sack and crack” też sobie wydepiluje 😀

      Liked by 1 person

  1. Bardzo wiele osób poleca te powieści. Do angielskiej wersji raczej nie będę miał dostępu, ale polska chętnie poznam 🙂 Zresztą ją nie potrafię tak dobrze czytać po angielsku.

    Like

    1. Czytanie po angielsku to kwestia ćwiczenia. Mi na początku też opornie szło. Może kiedyś spróbujesz 🙂 A co do książki, rzeczywiście czyta się całkiem przyjemnie, mimo ciężkiej tematyki.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s