Książka vs. Film · Recenzje

„Godzina pąsowej róży” Maria Krüger

Wiecie, jak bardzo lubię wracać do książek z dzieciństwa, szczególnie tych najulubieńszych. A do takich należała “Godzina pąsowej róży” Marii Krüger. Mocno sczytany egzemplarz biblioteczny lądował na moim koncie przynajmniej raz do roku. Uwielbiałam podróżować z Adą do XIX wieku i oglądać Warszawę oczami współczesnej nastolatki. Jak ten powrót do przeszłości wypadł teraz, gdy jestem dorosła?


Anda ma 14 lat i ambicje, by zostać sportsmenką. Uwielbia gimnastykę, ale to w pływaniu jest najlepsza i pod tym kierunkiem trenuje. Właśnie chciała się wymknąć z domu na pływalnię, bez odrabiania lekcji, gdy niechcąco skaleczyła się w palec, tłukąc ramkę ze zdjęciem pięknej ciotki Eleonory. Niefortunne zdarzenie miało miejsce, gdy stary zegar ciotki wybił szóstą piętnaście, a jednocześnie kropla krwi poplamiła różę na zdjęciu, sprawiając, że ta, wyglądała jak prawdziwa. Godzina pąsowej róży okazała się bardzo niebezpieczna – przeniosła Andę do roku 1880, gdzie wszystko było inne, nieznane, dziwne.

Pamiętam, kiedy po raz pierwszy czytałam tę książkę, zaśmiewałam się do rozpuku z przygód Andy. Bardzo podobało mi się zderzenie dwóch światów: nowoczesnej dziewczyny, kochającej sport, lubiącej plotki z koleżankami i wypady do kina oraz świata posłusznych dzieci, wymyślnych strojów, ugrzecznionych zasad. Andzie bardzo trudno było odnaleźć się w tej nowej dla niej rzeczywistosci. Nieustannie dziwi się wszystkiemu, łamie ustalone zasady, nie ma posznowania do obyczajów. Wszystko wydaje jej się nie takie jak powinno, choć momentami potrafi docenić niektóre wygody, jak na przykład wielkie mieszkania bez limitu metrażu.

Choć niezmiernie cieszyła mnie lektura, coś mi zgrzytało. Mianowicie główna bohaterka, która jest, hmm…, no, głupiutka. Nie uczy się na własnych błędach i choć już kilka razy została ukarana, widziała jakie są konsekwencje jej słów i czynów, wciąż nie potrafiła zaakceptować nowych zasad. I nie robi tego z przekory, co byłoby jeszcze zrozumiałe. Robi to, bo wydaje jej się, że tak można, że to odpowiednie. Do głowy jej nie przyjdzie, że może za to zostać ukarana, a rodzina przez nią potępiona.

Przykład: W świecie, gdzie nawet do mycia należy się ubrać, nawet, jeśli jest się samemu w pokoju, nie ma mowy o bikini na plaży, na widoku innych. A co robi Anda? Oczywiście, nawet widząc, że obyczaj nakazuje ubrać się w pełni i jedynie pluskać, broń Boże pływać, Anda wymyśla, że porwie sobie swój w pełni zakrywający ciało kostium kąpielowy na pasy i w tym wyskoczy na plażę kompromitując zacną rodzinę i gorsząc wczasowiczów.

To tylko jeden z wybryków Andy, a w powieści jest ich mnóstwo. I owszem, są zabawne, ale do czasu. W pewnym momenci zaczynają nudzić, a bohaterka irytować.

img_20160722_215921.jpg

Przy porównaniu lektur z dziecinstwa czytanych po latach, zdecydowanie wygrywa “Szkoła narzeczonych” tej samej autorki. Pisałam o niej TUTAJ. Jej lektura przyniosła mi równie wiele radości, jak wtedy, gdy mialam naście lat. Szkoda, że jej nie zekranizowano. Chętnie obejrzałabym moje ulubione bohaterki na ekranie.

Zekranizowano za to “Godzinę pąsowej róży”! To film czarno – biały pod tym samym tytułem co książka, a twórcą scenariusza oraz reżyserem jest Halina Bielińska. Andę (tutaj zwaną po prostu Anią) zagrała Elżbieta Czyżewska, a piękną ciotkę Eleonorę Lucyna Winnicka.

Zarówno w filmie, jak i książce moją ulubioną postacią jest bohaterka drugoplanowa, czyli Genowefcia. Genowefcia to dobry duch domu. We współczesnym świecie jest pomocą domową, traktowaną jak członek rodziny. W wieku XIX nie należy spoufalać się ze służbą, więc tam stoi bardziej z boku i ratuje sytuację w razie potrzeby. Anda bardzo kocha swoją Genowefcię, zwierza się jej ze wszystkiego, prosi o rady. To ona, tłumaczy Andzie wszelkie zawiłości roku 1880 i znosi coraz to nowsze dziwactwa podopiecznej. W tej roli wystąpiła Barbara Ludwiżanka – późniejsza starowinka z “Seksmisji”. (Pamiętacie? Ta od dżemu i opowieści do czego kiedyś służyli mężczyźni ;))

Zarówno książkę, jak i film polecam kobietom w każdym wieku, bo tematyka jest dosyć uniwersalna, a i poczucie humoru raczej się nie starzeje, więc jeśli je posiadacie, to nic nie stoi na przeszkodzie, by zapoznać się z tymi niezwykle przyjemnymi dziełami 🙂

Advertisements

18 thoughts on “„Godzina pąsowej róży” Maria Krüger

  1. Dlatego boję się wracać do ukochanych książek z dzieciństwa, z niektórych się boleśnie wyrasta 😦 A też bardzo lubiłam “Godzinę pąsowej róży”, chyba nie chciałabym ewentualnie zniszczyć sobie jej obrazu 😉

    Like

    1. Widzisz, ja odrobinę zniszczyłam, choć nie znaczy to, że mnie nie cieszyła ponowna lektura tej książki. Rozumiem więc Twoje pobudki 🙂 Ale czasem warto zaryzykować, żeby wybrać się w taką małą podróż w przeszłość 🙂 Niemkoniecznie do XIX wieku, ale tak z 15-20 lat wstecz ( w moim przypadku, w Twoim pewnie dużo mniej ;))

      Liked by 1 person

      1. No ja nie czuję żadnej różnicy między nami, stąd nie bardzo zwracam uwagę na wiek 😉 To znaczy może już bardziej w dół niż w górę (w sensie – mniejsza szansa, że dogadam się z kimś kilka lat młodszym niż kilka lat starszym, ale w sumie mój najlepszy przyjaciel ma 21 lat, więc… :D).

        Like

  2. Uwielbiałam tę książkę i nawet się zastanawiam nad jej tłumaczeniem na angielski dla kuzynek moich dzieci, które nie mówią po polsku. Lubiłam też Małgosia kontra Małgosia

    Like

    1. Nie wierzę! Dowód pokaż 😀
      Fajnie jest czasem zajrzeć do tych staroci i wrócić do dziecinnych czasów. Ale jak wyżej pisałyśmy z Karoliną – bywa to niebezpieczne dla wspomnień 🙂

      Like

  3. Pamiętam, że film widziałam ale tak poza tym to niewiele. Chyba tylko to, że się bohaterka w czasie przeniosła… Cóż, Godzina pąsowej róży, Małgosia kontra Małgosia to czasy kiedy ja w ogóle z książkami chciałam mieć jak najmniej do czynienia. Więc mam nadzieję, że jak znajdę w wersji audio to te braki nadrobię. Tak jak wysłuchałam Karolcię, także nieprzeczytaną w dzieciństwie.

    Like

    1. Ja od pieluch wkręcona byłam w czytanie 😂😂 Ale taka relacja dzięcięcych książek czytanych po raz pierwszy jako dorosła osoba może być niezwykle ciekawa. Bo ja mam już jakieś ukształtowane poglądy na te powieści, a dla Ciebie jest na świeżo.

      Liked by 1 person

  4. Ooo, pamiętam, czytałam wieki temu! Ale podobnie jak wspomniana wyżej “Małgosia kontra Małgosia”, “Godzina pąsowej róży” oparta jest na zabiegu fabularnym, za który nie przepadam – czyli na wrzuceniu bohatera w świat, w którym popełnia głupstwo za głupstwem. Wszelakie zamiany miejsc, zmiany czasów – to raczej nie moja bajka 🙂
    Ale powroty sentymentalne do lektur z dzieciństwa i/lub czasów nastoletnich, o to już prędzej!

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s