Prywatnie

Red Line Book Festival 2016

Pozazdrościłam Wam tych wszystkich targów, Conradów i festiwali książkowych i sama wybrałam się na jeden, choć bardziej lokalny, z mniej znanymi osobistościami. Red Line Book Festival odbył się w Dublinie w dniach 12-16 października 2016. Była to już piąta edycja festiwalu, a wyjazd na niego organizowała biblioteka publiczna w Belfaście. Wyjazd był dla członków klubów książki ze wszystkich lokalnych bibliotek oraz jej pracowników.

Red Line Book Festival 2016

W programie były warsztaty, spotkania autorskie, zajęcia dla dzieci i inne atrakcje. My wybraliśmy się tylko na jeden dzień, nazwany Readers Day, który odbywał się w sobotę 15 października w Civic Theatre, w dzielnicy Tallaght. Całość trwała od 10.30 do 16 z przerwą na lunch, a zmieściło się w niej tyle programu, że chyba każdy znalazł dla siebie coś ciekawego.

“Tallaght X” przed Tallaght Library, Dublin

Rozmowy z pisarzami prowadził Dermot Bogler, podobno znana postać, choć ja przyznam, że usłyszałam o tym panu po raz pierwszy. Ale przypuszczam, że trzeba mocniej “siedzieć” w świecie literackim Irlandii, żeby znać te wszystkie osobistości, które pojawiły się na festiwalu, a ja dopiero od niedawna zaczynam poznawać ten świat.

Civic Theatre, w oczekiwaniu na rozpoczęcie Readers Day, Red Book Line Festival

Biblioteka trochę, (ale tylko trochę) nas przygotowała do spotkania z niektórymi pisarzami zamawiając wcześniej ich najnowsze książki. I tak dostałam w swoje ręce powieść Catherine Dunne “The Years That Followed”, która jednak nie trafiła w mój gust, więc jej nie skończyłam. Natomiast dużo bardziej podobała mi się “The Rebel Sisters” Marity Conlon-McKenna, którą też podrzuciła mi bibliotekarka.

Obie panie występowały, jako pierwsze, każda miała ok. 30 minut rozmowy z Dermotem, potem była przerwa na kawę, ale tak krótka, że jako osoba cierpliwie czekająca na końcu kolejki, nie zdążyłam jej wypić. Ponieważ źle się tego dnia czułam, a następna w kolejce miała być poetka, (a mnie poezja kompletnie nie interesuje), postanowiłam ominąć ten etap spotkań. Niestety, przy tej okazji ominęło mnie też następne spotkanie, które przez niedopatrzenie organizatorów nie było zapowiedziane. Poetką, którą bezczelnie zignorowałam była Katie Donovan, a kolejnym gościem, był Myles Dungan, prezenter radiowy i historyk. Spotkanie z Mylesem podobno było najlepszym z całego programu. Szkoda…

Dermot Bogler z Josphem O’Connor i Anne Enright, Red Line Book Festival

Następie lunch w pobliskim hotelu i kolejna porcja rozmów o książkach. Czyli Joseph O’Connor i Anne Enright. Najbardziej, żałowałam, że nie zdążyłam przed festiwalem przeczytać nic pani Enright. Już od pewnego czasu wydała mi się interesującą pisarka, ale nie miałam okazji zapoznać się z jej piórem. Teraz mam okazję, bo pod wpływem chwili, po spotkaniu kupiłam jedną z jej powieści i nawet dostałam autograf. (Nie, nie jestem łowcą autografów, ale skoro pani stałą tuż przy stoisku z książkami, to aż głupio by było nie poprosić 😀 :D)

Mój pierwszy autograf 😉


Moje ogólne wrażenia z festiwalu są pozytywne na tyle, że chętnie bym powtórzyła to doświadczenie. Tym razem, wolałabym jednak lepiej się przygotować, zapoznać z programem, twórcami i ich dziełami. Właśnie, co mi nie pasowało to to, że nie wiadomo było tak naprawdę, kto po kolei po sobie występuje. Mając taka wiedzę, mogłabym sobie trochę lepiej zaplanować dzień i wybrać się tylko na te spotkania, które bardziej mnie interesują, a odpoczywać na tych, co mniej. Prowadzący, choć ogólnie sprawował się całkiem nieźle, kilka razy przerywał gościom w połowie zdania, co nie było najmilszym doświadczeniem, według mnie.

Każdy z zaproszonych gości proszony był o przeczytanie fragmentu własnej książki. I tu, niekoniecznie uważam to za najlepszy pomysł, bo niemal wszyscy, jak jeden mąż zniechęcili mnie do swoich powieści (nie słyszałam fragmentów pani Donovan i pana Dungana). Panie Dunne i Conlon-McKenna oraz pan O’Connor czytali tak, jakby w trakcie pisania tych powieści spotkało ich jakieś nieszczęście. Wszyscy monotonnymi, smutnym wręcz głosami, momentami tylko patetycznymi, jakby czytali biblię, albo przynajmniej ody do własnych książek. Rozczarowana, przypomniałam sobie, jak cudownie czytał fragment własnej książki np. Frank McCourt, skądinąd również irlandzki pisarz. Zabrakło mi jego poczucia humoru i intonacji. Wiem, niektóre fragmenty aż się proszą o poważniejszy ton, ale tutaj było to niepotrzebne, czyli zwyczajnie zabrakło jakiejkolwiek umiejętności, poza znajomością liter i przepoetyzowywania własnej twórczości.

Za ostro? No cóż, ja tylko przedstawiam swoje subiektywne zdanie i nic nie poradzę na to, że tak myślę. Kiedy już straciłam nadzieję, że usłyszę tego dnia jakieś dobre czytanie, wkroczyła pani Anne Enright, osoba, na którą czekałam cały dzień. Uratowała honor dublińskich pisarzy czytając własną książkę bez powagi i namaszczenia. Słuchało się z przyjemnością i choćby za to należało kupić jej książkę.

Byłam grzeczna – kupiłam tylko jedną książkę 🙂


Ogólnie, mimo kilku drobnych niedociągnięć, festiwal był ciekawy i nie żałuję, że pojechałam. Czy wybrałabym się jeszcze raz? Tak, ale jak wspomniałam wcześniej, lepiej bym się przygotowała.

Advertisements

One thought on “Red Line Book Festival 2016

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s