Recenzje

Mikołaj Golachowski “Czochrałem antarktycznego słonia”

Najpierw był śmiech z tytułu. Bo na pewno przyciąga uwagę. Samo słowo “czochrać” ma w sobie coś wesołego i wywołuje radość. Potem przeczytałam kilka ciekawych recenzji, między innymi u Ekrudy, Tanayah, czy Diany z Bardziej lubię książki. Dziewczyny do spółki skutecznie przekonały mnie, że tę pozycję warto poznać. Chciałam ją dla Taty, bo tata kocha przyrodę i uznałam, że będzie to idealna książka dla niego. Ale wyszło tak, że to ja pierwsza w rodzinie ją przeczytałam.


Mikołaj Golachowski jest zimnolubem, wielkim fanem zwierzołków wszelakich, z wykształcenia biologiem, z wyboru pływa na statkach w rejony najmroźniejsze i od 2002 roku bada ekologię tamtejszych stworzeń. Na dodatek niedawno został pisarzem. Poza wymienionym tytułem napisał też dwie książeczki dla dzieci “Pupy, ogonki i kuperki” oraz “Gęby, dzioby i nochale”.

“Czochrałem antarktycznego słonia” to zapis tego, co autor robi w pracy. Nuda, powiecie? Nie, kiedy ma się TAKĄ pracę. Bo kogo nie fascynują wielkie niedźwiedzie polarne, czy sporo mniejsze pingwiny? Kto nie chciałby zobaczyć białego jak śnieg lisa? Mnie osobiście najbardziej interesowały wieloryby. Za każdym razem, gdy taki pojawiał się na kartach książki, wstrzymywałam oddech. Zupełnie jak ci, co oglądali je na żywo. Marzy mi się taki widok.

Ale książka poza tym podniecającymi scenami ma też swoje smutne momenty. Bardzo źle mi było, gdy czytałam o mordowaniu tych pięknych zwierząt na masową skalę, o głupocie ludzkiej, niszczeniu ekosystemu (często bezpowrotnie). Golachowski zwraca uwagę, jak fatalne skutki nie tylko dla zwierząt polarnych może mieć ludzka lekkomyślność.


Autor opisując swoje przygody w pracy, podpowiada jak przetrwać zimę na Antarktydzie i Arktyce, zdradza mnóstwo ciekawostek z życia zwierząt (można potem zabłysnąć wiedzą w towarzystwie ;)), opowiada, jak wygląda wycieczka krajoznawca w te rejony. Golachowski bezlitośnie krytykuje też niektóre metody badawcze, stosowane przez jego kolegów na uczelni i w laboratoriach, wyraża swoją niechęć tzw. sportu, jakim jest łowienie ryb, a czasem odnosi się również do głupoty ludzkiej w formie turystów.

Jeśli tak jak ja nie lubicie zimna, ale lubicie dużo wiedzieć na jego temat, ta książka będzie idealna: mnóstwo interesujących wiadomości, a wszystko dostarczone przez Golachowskiego prosto do fotela do czytania, czy innej kanapy. Natomiast, jeśli zimno kochacie bezwarunkowo i marzy Wam się osobista wycieczka w pupoodmarzające rejony, to niech “Czochrałem antarktycznego słonia” stanie się Waszą biblią i przewodnikiem. Must have dla przyszłych polarników J

pixteller-design-b0dccdfd5ded0892


Po uzupełnienie zapraszam na wywiad Michała Nogasia z Mikołajem Golachowskim, klikać tutaj oraz na Bukbuka kliku klik.

Książka dostępna jest w wersji papierowej i elektronicznej, niestety nie ma audio. A bardzo by się, według mnie, przydało, szczególnie, jeśli o czytanie pokusił się sam autor.

Advertisements

14 thoughts on “Mikołaj Golachowski “Czochrałem antarktycznego słonia”

  1. Cieszę się, że Ci się spodobała 🙂 Wciąż pamiętam co po niektóre fragmenty, przy których parskałam śmiechem, choćby ten z początku książki o żółwiu Mikołaja, który urządzał sobie wycieczki i którego (na różne, testowane po kolei sposoby) odnajdował pies Bilbo czy o samym autorze, który podczas jeden z wypraw chciał się w spokoju załatwić gdzieś na boczku, co niestety zostało zobaczone przez grupę podpływających na wyspę turystów 😀

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s