Książka vs. Film · Recenzje

Haruki Murakami “Norwegian Wood”

It was nobody’s fault, any more then you can blame someone for the rain.

Za każdym razem, gdy czytam Haruki Murakami, uderza mnie to, z jaką dokładnością i systematycznością pracuje ten pisarz. To się czuje w każdej jego książce, niezależnie od tego, czy jest to powieść, autobiografia, czy zwyczajne, krótkie opowiadanie. Widać, jak wiele pracy autor poświęcił swojemu dziełu, można się domyślić ile wyrzeczeń towarzyszyło powstawaniu książki, jak dokładnie przemyślał każde zdanie. To praca perfekcjonisty. Czytając, uspokaja mnie to, sprawia, że sama chcę poukładać wszystko dookoła w równym rządku i patrzeć, jak pięknie wygląda. Ale w prawdziwym życiu nigdy nie będzie tak idealnie. I to też pokazuje Murakami w swoich książkach.

“Norwegian Wood” nie było wyjątkiem i również tutaj zachwycałam się perfekcjonizmem Murakamiego.


Norwegian Wood

The Beatles

I once had a girl

Or should I say she once had me

She showed me her room

Isn’t it good Norwegian wood?

She asked me to stay

And she told me to sit anywhere

So I looked around

And I noticed there wasn’t a chair

I sat on the rug biding my time

Drinking her wine

We talked until two and then she said

“It’s time for bed”

She told me she worked

In the morning and started to laugh

I told her I didn’t

And crawled off to sleep in the bath

And when I awoke I was alone

This bird had flown

So I lit a fire

Isn’t it good Norwegian wood?

Słuchaj tu: https://www.youtube.com/watch?v=eeQksRHT9Yo

Toru Watanabe i Naoko poznali się dzięki ich wspólnemu koledze. Ona była jego dziewczyną “od zawsze”, on zaprzyjaźnił się z Kizuki w szkole. Wszędzie chodzili razem, stanowili całkiem sympatyczną trojkę. Ale kiedy Toru miał zostać z Naoko sam, okazywało się, że nie mają sobie nic do powiedzenia, atmosfera stawała się nieznośnie niezręczna, a oboje tylko czekali na powrót Kizuki – łącznika. Dopiero, kiedy śmierć Kizuki zerwała trójkąt przyjaźni, a Toru i Naoko spotkali się na uniwersytecie w Tokyo lat sześćdziesiątych, coś między nimi zaiskrzyło. Czy to miłość do Kizuki i żal po stracie przyjaciela połączyły tych dwoje?

If you only read the books that everyone else is reading, you can only think what everyone else is thinking.

Poniżej w kilku punktach przedstawiam moje wrażenia z lektury:

  • Toru i jego opowieści z akademika ubawiły mnie setnie. Szczególnie te o Storm Trooperze, ale te zawsze robiły furorę w towarzystwie.
  • Niezmiernie ciekawą wydała mi się postać Nagasawy. Tak naprawdę, zainteresowałam się powieścią, dopiero od momentu jego pojawienia się na książkowej scenie. Podobały mi się jego rozmowy z Toru na temat literatury, trochę mniej imprezy oraz to, jak traktował kobiety. Nie miałabym nic przeciwko głębszej znajomości z tą postacią. A może osobna powieść na jego temat?
  • Naoko wydała mi się dziwna, ale polubiłam ją. Podobnie miałam z Midori, jednak tu tylko do momentu, gdy dała popis obrażając się za niezauważenie nowej fryzury. Wtedy straciłam do niej całkowicie szacunek i żadne tłumaczenia nie pomogły. Uparłam się żeby jej nie lubić.
  • Lubiłam za to pięknie pomarszczoną Reiko Ishida. To dopiero była cudowna postać! Choć jej dzieje są pogmatwane, a umysł zakręcony, choć pewne wydarzenia wywołały u mnie święte oburzenie, a nawet obrzydzenie, nie mogłam przestać jej lubić. I to przecież ona grała “Norwegian Wood” na zawołanie (i za pieniądze na papierosy), kiedy Toru lub Naoko sobie tego zażyczyli. I była łącznikiem. Podobnie jak Kizuki.
  • To książka o cierpieniu po stracie ukochanej osoby. O trudach wkraczania w dorosły świat, niezbyt płynnego przejścia z beztroskiego dzieciństwa w trudną młodość. O nieradzeniu sobie ze światem.
  • To powieść bardzo seksualna, przedstawiająca seks, jako coś jak najbardziej naturalnego i na początku dziennym, bez wywyższania go, uduchowiania, czy obrzydzania w jakiś sposób.

All of us (by which I mean all of us, both normal and not-so-normal) are imperfect human beings living in an imperfect world. We don’t live with the mechanical precision of a bank account or by measuring all our lines and angles with rulers and protractors. […] So stop eating yourself up. Things will go where they’re suppoused to go if you just let them take their natural course. Despite your best efforts, people are going to be hurt when it’s time for them to be hurt. Life is like that.


Historie trójkątów miłosnych są stare jak świat, a zakończenie powieści Murakami może i nie jest odkrywcze, ale z całą pewnością, sposób, w jaki autor pisze wart jest poświęconego mu czasu.

Choć uwielbiam wszystko ładnie pięknie zaplanowane i poukładane, wiem, że utrzymanie takiego porządku jest niemożliwe. Może, dlatego książki Murakamiego wydają mi się odrobinę zbyt odrealnione i nigdy nie daję im wyżej niż 4 gwiazdki na 5. Czy którejś kiedyś dam 5? Nie wiem… jeszcze bardzo dużo przede mną.

norweg


Trailer (link: https://www.youtube.com/watch?v=dRGN0AIQ35M ) przedstawia film jako sympatyczny beztroski obraz w stylu amerykańskim. Niech was to nie zmyli. To jest dramat w całym tego słowa znaczeniu. Jest zimny, okropnie męczący, targający nerwami. Z krzykiem i płaczem bohaterów – po prostu drama. Zupełnie nie moja estetyka. Irytowało mnie niemal wszystko, począwszy od głosów aktorów, po ich grę. Seks był brzydki, sceny jakby wymuszone, a tam, gdzie miało być delikatnie zabawnie, było dziwnie.

Reiko! Moja ulubiona Reiko niemal nie istniała w historii ekranowej, a śpiewała tak fatalnie, że mało brakowało, a wyłączyłabym film, nie kończąc go, w obawie, że ta znów będzie piać.

Może to moja nieznajomość kultury, a może to po prostu słaby film, niemniej jednak nie podobało mi się i nie polecam. Książkę czyta się cudownie, szkoda, że na ekranie to się nie udało.


Advertisements

8 thoughts on “Haruki Murakami “Norwegian Wood”

  1. O, nawet nie wiedziałam, że była ekranizacja! Ale jakoś nie będę pędzić oglądać, bo ja z tych, którzy nie pojmują fenomenu Murakamiego – zaliczyłam trzy podejścia, w tym “Norwegian Wood”, i wszystkie wydały mi się nużącą, wymuszoną wydmuszką…

    Like

  2. Mam do tej książki sentyment, bo zaczęły się od niej dwie ważne dla mnie rzeczy – pierwszy poważny związek, który już się rozpadł, ale mam z niego miłe wspomnienia, i fascynacja Beatlesami :). To był dobry moment na jej przeczytanie, urzekła mnie postać Naoko, czułam, że mam z nią wiele wspólnego. Film też widziałam, ale nie wywołał u mnie tak negatywnych wrażeń jak u Ciebie, na swój sposób wydał mi się piękny :). A Murakamiego czytałam później jeszcze “Kafkę nad morzem”, ale już nie było tej magii, i jakoś się po tym zniechęciłam do jego książek.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s