Recenzje

Elizabeth Chadwick “Pieśń królowej”

Uwielbiam dobrze napisane powieści historyczne! Może nie znam się na historii na tyle, żeby wytykać autorowi błędy, (choć i to mi się zdarzyło), lubię, kiedy wszystko się ze sobą zgadza zarówno fabularnie, czy charakterologicznie z rzeczywistością historyczną. Zdaję sobie sprawę jak ogromny wkład pracy potrzebny jest przy tego typu powieściach. Ile źródeł trzeba sprawdzić (i jeszcze dobrze by było, żeby te źródła były łatwo dostępne, co nie zawsze ma miejsce) i jak je potem wykorzystać, żeby potem nie zostać posadzonym o przeinaczanie historii. Dlatego powieść historyczną, jako gatunek wywyższam ponad innymi.


Eleonora Akwitańska, a może raczej Alienor, bo tak wszyscy się do niej zwracali pochodzi z Akwitanii, krainy historycznej, (o której nie miałam pojęcia, chociaż na jej byłych terenach spędziłam prawie tydzień) położonej na terenie południowo-zachodniej Francji. Lata jej wczesnego dzieciństwa rozpoczęte się w roku 1122, prędko się skończyły, gdyż młoda księżna zmuszona była szybko dorosnąć.

Tymczasem towarzysze Ludwika rozstawili przy łóżku przenośny ołtarzyk. Samo łoże hojnie skropiono wodą święconą, po czym zaprowadzono Ludwika na lewą stronę, Alienor zaś na prawą, co miało zapewnić poczęcie syna.*

Wkrótce po śmierci ojca, Alienor wyszła za Ludwika VII Młodego i została królową Francji. Początkowo dwoje zupełnie sobie obcych nastolatków było zafascynowanych sobą nawzajem i już mogłoby się wydawać, że małżeństwo im się przysłuży. Jednak frustracje z powodu niedobrania charakterów oraz trudności z poczęciem królewskiego dziedzica doprowadziły do unieważnienia związku. Po 15 latach, pod pretekstem zbyt bliskiego pokrewieństwa. Czy Alienor będzie jeszcze miała okazję zaznać szczęścia? A może to tylko polityka jest jej przeznaczeniem?

Elizabeth Chadwick w “Pieśni królowej” nie opisuje dzieciństwa Alienor, uważając chyba za dość szczęśliwe i mniej istotne dla sprawy. Na dodatek na pewno trudne do zbadania. Już na samym początku powieści przechodzi do jej lat nastoletnich i wczesnego związku z Ludwikiem. A tu pole do popisu jest ogromne. Alienor była niezwykle silną psychicznie kobietą, która wiele potrafiła przetrwać, na celu mając jedynie dobro jej krainy, Akwitanii. Zaszczepiona przez ojca miłość do ziem rodzinnych i lojalność wobec jej ludności owocowała przez długie lata panowania już, jako królowa Francji. Cokolwiek robiła, jakiekolwiek posunięcia obrała, zawsze jako swój cel miała korzyści dla swojej krainy. Choć nie wszystkie jej posunięcia sama bym pochwalała, jej postawa i mądrość mogłyby być wzorem dla niejednej dorastającej dziewczyny, dojrzalej kobiety, a nawet niewprawnego polityka.

Ale “Pieśń królowej” to nie tylko książka o Alienor. To też ubrana w szaty powieści historia Francji oraz interesujący rys postaci pobocznych, rewelacyjnie przez autorkę opisanych.

To moja pierwsza książka Elizabeth Chadwick, ale mogę Was zapewnić, że nie ostatnia, bo bardzo spodobał mi się zarówno styl, jak i tematyka powieści. Opowieść o Alienor została przerwana w pewnym kluczowym momencie, więc od razu wiemy, że będzie kontynuacja. Mam nadzieję, że wydawnictwo Prószyński i S-ka szybko odda do naszych rąk tłumaczenie kolejnej części, w oryginale zatytułowanej “The Winter Crown”. Autorka pracuje już nad trzecim tomem. A o pracy nad postacią pisze tak:

“Badanie młodości Alienor, przypadającej na lata 1137–1154, było dla mnie źródłem wielu przeżyć, począwszy od fascynacji aż po frustrację i uniesienie. Nabrałam wielkiego podziwu dla jej hartu ducha, godności i wytrwałości w nieraz trudnych i wymagających czasach. Byłam również pod wrażeniem jej sprytu, inteligencji oraz determinacji. Niejednokrotnie wściekałam się w jej imieniu i ubolewałam nad kłamstwami, którymi przez stulecia obrosła jej postać, ale wydobycie jej z mroku wieków stało się jednym z najbardziej satysfakcjonujących przeżyć w mojej literackiej karierze. Była kobietą swojej epoki, i to kobietą niezwykłą.”

Warto wspomnieć również rewelacyjne tłumaczenie Moniki Moltzan-Małkowskiej, bo bez niej na pewno nie czytałoby się tak płynnie i z taką przyjemnością. Wiem, że mamy dopiero luty, ale ja już mogę ogłosić “Pieśń królowej” za jedną z najlepszych książek tego roku.


Za wyśmienitą lekturę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka J

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Elizabeth Chadwick “Pieśń królowej” Prószyński i S-ka 2017

Advertisements

4 thoughts on “Elizabeth Chadwick “Pieśń królowej”

  1. Brzmi zachęcająco. Lubię wyraziste postaci na dobrze narysowanym tle historycznym. Bo historia jest fascynująca tylko trzeba ją umiejętnie przedstawić, a nie zabić datami. 🙂
    Nie wiem, czy oglądałaś – w Polsce leci właśnie serial BBC o królowej Wiktorii. Jest tak ciekawie i barwnie prowadzony, że nawet Mój Mężczyzna (ukradkiem) ogląda ze smakiem 🙂

    Like

    1. Oo, dzięki za podpowiedź o Wiktorii, sprawdzę, bo to faktycznie może być coś dla mnie. A Pieśń krolowej bardzo polecam, skoro lubisz historyczne. Ja, powiem Ci szczerze, że nic o tej postaci nie wiedziałam i wszystko było dla mnie zupełną nowością.

      Like

  2. Ja już trochę tych książek o kobiecych postaciach historycznych przeczytałam i szczerze mówiąc mam ich już przesyt, dlatego nie wiem, czy po tę sięgnę

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s