Recenzje

Marta Fox i wspomnienie dzieciństwa

Dziś opowiem Wam o moim kolejnym wspomnieniu dzieciństwa, książkach, do których wracam z uśmiechem i sentymentem, bo przypominają mi beztroskie czasy, gdy byłam nastolatką. Hmm, ale czy rzeczywiście nastoletnie lata dla wszystkich są takie beztroskie? Przecież młodzi gniewni też mają swoje problemy i troski, a przy braku wsparcia kochających rodziców, trudno im zrozumieć pewne sprawy.


“Magda.doc” i “Paulina.doc” Marty Fox to dwie niegrube książki dla młodzieży. Mają formę dzienników pisanych na komputerze, wysłużonym Dżordżu, jak nazywa go autorka. Magda ma lat osiemnaście, zaraz będzie się przygotowywać do matury. Jest cicha, spokojna, z tłumu wyróżnia się tylko tym, że ma doskonałe oceny. W wolnym czasie dużo czyta, uczy się angielskiego i zarabia dając korepetycje. Magda nie ma taty, zmarł kilka lat wcześniej, a z matką ma kontakty bardzo chłodne. Te dwie kobiety, choć mieszkają w jednym mieszkaniu, żyją jakby obok siebie, nic o sobie nie wiedząc, a zarazem, wiedząc o sobie na tyle dużo, by nie chcieć się lepiej poznać. Skomplikowanie brzmi? Ale wcale takie nie jest.

Matka Magdy traktuje córkę jak zło konieczne. Magda uważa, że ta nigdy jej nie kochała, ale ja myślę, że się myli. I choć nie zamierzam tu bronić zimnej, czasem okrutnej matki, wydaje mi się, że jest taka, bo ktoś ją kiedyś mocno skrzywdził. Magda pragnie miłości matki, ale nie wie, jak po nią sięgnąć. Tak długo udawały, że są rodziną, że nie wiadomo, jak to teraz odkręcić.

Zdarzyło się jednak coś niespodziewanego w życiu obu kobiet. Magda zaszła w ciążę na kilka miesięcy przed maturą. Choć już by się wydawało, że stosunki między nimi ułożą się jakoś lepiej, ciąża córki przecina cienką nić porozumienia. Na domiar złego ojciec dziecka zupełnie się nim nie interesuje i najchętniej uciekłby na drugi koniec świata.

Magda jest jednak uparta, a na dodatek diabelnie inteligentna. Postanawia sama wychować dziecko, co więcej, zdać jak najlepiej maturę i dostać się na studia. Układa plan, ścisłe się go trzyma i tylko od czasu do czasu pozwala sobie na chwile słabości. Bo kto by takiej nie miał, szczególnie w podobnej sytuacji.

Ponieważ książki mają formę pamiętników, czytelnik ma bezpośredni wgląd w myśli i uczucia głównej postaci, co pozwala mocno identyfikować się z bohaterką. Czytając te książki po raz pierwszy, a sama będąc wtedy w wieku około 17 lat, bardzo przezywałam razem z Magdą, to, co działo się w jej pogmatwanym życiu. Tak jak i ona nie mogłam uwierzyć w zachowanie dyrektorki szkoły, choć stawiając siebie na miejscu bohaterki, pewnie zwiałabym, schowała ciążę przed wszystkimi, tak jak tego od niej oczekiwano. Płakałam razem z nią, kiedy matka wypowiadała gorzkie słowa, bolało mnie niezrozumienie i dopisywanie złych intencji do wydarzeń i czynów, które nie miały nawet cienia negatywnego zabarwienia. Ale o to chyba w tych książkach chodzi – o emocje.

W “Magda.doc” poznajemy młodą dziewczynę, obserwujemy jej rozwój w obliczu życiowego wyzwania, jakim jest w tej chwili ciąża. W “Paulina.doc” zaś, mamy już do czynienia z dojrzałą kobietą, choć przecież to bezpośrednia kontynuacja “Magdy.doc”, czyli nasza bohaterka nie zdążyła się zestarzeć i zmądrzeć w ciągu kilku dni. Urodziła natomiast córeczkę, Paulinkę, i odtąd to ona jest całym jej światem, wszystko kreci się wokół niej, a reszta spraw straciła na wadze. Krzyki matki nie są już tak przerażające odkąd nie mieszkają ze sobą, a jej słowa, choć nadal ranią, nie wdzierają się aż tak mocno w jej serce. Czy jest jeszcze szansa na naprawę tych stosunków?

Powieści Marty Fox czytało mi się inaczej niż przed laty. Choćby dlatego, że czytałam je w formie ebooka, czyli w sumie takiej, w jakiej powinno się czytać, skoro to dziennik elektroniczny. Nie było to jednak tak fortunne, jak mogłoby się wydawać, gdyż czytałam na tablecie w aplikacji Legimi, a ta niestety jeszcze dużo pozostawia do życzenia. Nie polecam, jeśli czytanie jednocześnie kilka książek. W przypadku “Paulina.doc” plik wgrywał się bardzo wolno i to za każdym razem, gdy wyszłam z książki, by poczytać przez jakiś czas “Idiotę” Dostojewskiego (akcja Luty tylko z “Idiotą”). Powrót do lektury pani Fox oznaczał, że znów będę musiała czekać wieki na wgranie książki, a miejsce, w którym czytałam ostatnio nie będzie zaznaczone. Słabo, Legimi, słabo. Lepiej poszukajcie w lokalnych bibliotekach, na pewno znajda się te książki bez problemu. W końcu to stamtąd brałam moje pierwsze egzemplarze.

Na pewno było też inaczej z odbiorem treści. Jakieś tam doświadczenie życiowe już mam i choć sam fakt ciąży w młodym wieku nie przyprawia mnie już o palpitacje serca i dreszcze strachu to nadal miałam ogromną złość na matkę Magdy i kilka innych osób z otoczenia, które bardzo chciały utrudnić jej życie. Zdziwiona byłam jak wiele pamiętam z poprzedniego czytania, a zaskoczeniem było, że tak wiele wierszy znanych autorów, którymi zachwycałam się w tamtych latach pochodziło właśnie z tych książek. Bursa, Wojaczek, Szymborska… ich wszystkich znajdziecie na stronach “Magda.doc” i “Paulina.doc”, bo Magda zmieszczą całe ich fragmenty. Szczególnie przoduje w tej dziedzinie druga część – według mnie, aż do przesady, bo w pewnym momencie miałam wrażenie, że czytam podręcznik do języka polskiego dla klas 3-4 liceum. Niemniej jednak są to wartościowe książki nie tylko pod względem fabularno-psychologicznym, ale także rozwojowym dla młodych ludzi. Bo, nie zapominajmy, że są to książki dla młodzieży i to im przede wszystkim bardzo polecam ich lekturę.

Miło było wrócić do tych wydarzeń, przypomnieć siebie, jak przeżywało się pewne sprawy, kiedy mocniej nas dotyczyły. I choć żadna z moich koleżanek nie zaszła tak wcześnie w ciążę, a w całej szkole nie było widać ani jednego “brzucha” (chyba, że dyrekcja faktycznie oddelegowywała takie niewygodne panny, zanim ktokolwiek się zorientował), to były to powieści jak najbardziej dla mnie, takie moje i dotyczące mojego środowiska. Nastoletnią ciążą straszono nas odkąd skończyliśmy lat 11, a Marta Fox w pewien sposób ją odczarowała. Pokazała, że może zdarzyć się każdemu, nie tylko tym dziewczętom i chłopcom, którzy wcześnie zaczęli regularne współżycie. Pokazała, że nawet ci “najmądrzejsi” czasem mogą dać się porwać miłości, czy hormonom (jakkolwiek chcecie to nazywać), a 6 z biologii nic w takim wypadku nie pomoże. Nagle nastoletnia mityczna ciążą stała się realną.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s