Cytaty · Recenzje

„Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś” Howard Zinn

Jak to jest, że mimo, że uwielbiam historię, lubię o niej czytać, wcielać się w postacie historyczne w sfabularyzowanych opowieściach o nich, to nadal kiepsko u mnie ze znajomością tejże. Mogę czytać i oglądać o znanym wydarzeniu, a i tak, zapytana o nie za miesiąc nie będę potrafiła sobie przypomnieć daty, czy choćby nazwisk osób w nie zaangażowanych. Nie wiem, czy to tylko krótka pamięć, czy braki w intelekcie, zostanie to dla mnie tajemnicą. Ale nie poddaję się i magluję swój biedny przeciążony mózg kolejnymi informacjami, wciskam mu między płaty daty i nazwiska, podjudzam zestawem przyczyn i następstw, tyle, że nie jest to już tak ustruktalizowane jak kiedyś, w szkole. No i nikt mi z tego nie zrobi klasówki 😉

Mając takie podejście, pewnie nie zdziwi Was, że jak tylko pojawił się ebook “Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od 1492 roku do dziś” Howarda Zinna w bardzo dobrej cenie (śledźcie Świat Czytników, tam zawsze coś ciekawego się pojawia), szybko skoczyłam na virtualo.pl w celu zakupu.


“Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od 1942 roku do dziś” Howarda Zinna była moją pierwszą książką tego roku. Zaczynając ją, wiedziałam, że to nie będzie szybka książka na raz, nie tylko z powodu swojej objętości, ale też tematyki. I choć przez pierwsze rozdziały dosłownie się płynie (późniejsze są trochę trudniejsze), to postanowiłam dawkować je sobie, rozdział-dwa dziennie, również po to, żeby mieć czas przeprocesować wszystko w głowie, przemyśleć fakty i opinie. Bo tych jest tu mnóstwo. Zacytuję za Arturem Domosławskim, który napisał wstęp do tej pozycji:

To jednak nie liczba sprzedanych egzemplarzy sprawia, że od tej książki “włosy się jeżą”. Zinn złamał w niej niemal wszystkie uświęcone interpretacje wydarzeń z amerykańskiej historii, od przybycia Kolumba do Nowego Świata zaczynając. Powiedzmy tak: uładzoną historię społecznego konsensu i rozwoju – owszem, od czasu do czasu zakłócanego sporami i kontrowersjami, niekiedy nawet wojnami, acz zawsze sprawiedliwymi – Zinn zastąpił kipiącą gniewem i buntem narracją prowadzoną z perspektywy podbitych, wyzyskiwanych i dyskryminowanych.

Howard Zinn nie przedstawia historii podręcznikowej. Jest to historia z punktu widzenia pewnych grup społecznych. Grup reprezentujących społeczeństwo Stanów Zjednoczonych, ale które często w historii ogółnej kraju są pomijane. I w życiu niestety, często też. Tak więc mamy np. odkrycie Ameryki przez Kolumba widziane oczami rdzennych mieszkańców kontynentu, niewolnictwo od strony niewolników, czy strajki, z punktu widzenia robotników itd.

Rok 1877 zapowiadał porządek, który miał panować w Stanach Zjednoczonych aż do końca wieku: czarnoskórzy zostali poskromieni, nie tolerowano strajków białych robotników, a przemysłowe i polityczne elity Północy i Południa przejęły kontrolę nad krajem i miały go poprowadzić ku najszybszemu wzrostowi gospodarczemu w dziejach ludzkości. Dokonało się to przemocą i kosztem czarnych, białych i chińskich robotników, a także imigrantów z Europy i kobiet zatrudnionych w przemyśle. Poszczególne grupy wynagradzano odmiennie, w zależności od rasy, płci, narodowości i klasy społecznej, tworząc tym samym odrębne poziomy ucisku, umiejętnie wznosząc na tej podstawie stabilną piramidę bogactwa.

Niekiedy opisy są bardzo dramatyczne, innym razem potwierdzają tylko to, co już wiemy. To nie jest tak, że książkę czyta się przyjemnie. Czytając, ma się ciągłe poczucie niesprawiedliwości i chyba o to chodziło autorowi, żebyśmy poczuli to, co mogli czuć ludzie, których punt widzenia obrał.

Przypuszczam, a właściwie jedynie mam nadzieję, że naszą przyszłość można odnaleźć w przeszłości – w owych ulotnych chwilach współczucia, nie zaś w stuleciach ciągłych wojen.

“Historia Stanów Zjednoczonych” Howarda Zinna dla niektórych może stać się “real eye opener”, innych oburzy – to Ci, co będą uważać, że to stek kłamstw. A dla jeszcze innych, jak np. dla mnie, będzie rzetelnie przygotowaną rozprawą, dającą wgląd nie tylko w historię kraju, ale też podstawę nastrojów społecznych, na których Stany Zjednoczone opierają się do dziś. Urzekło mnie bogactwo cytatów potwierdzających tezy Zina, popierające jego poglądy. Bo poglądy tu też są, to nie jest czysta historia, jako przedstawienie faktów.

A tak Zinn tłumaczy swoje podejście:

Zdecydowałem się jednak na taki właśnie tytuł, ponieważ – przy wszystkich swych ograniczeniach – historia, którą tu opowiadam, lekceważy rządy, jednocześnie darząc szacunkiem ludowy opór wobec nich. Podejście to czyni mój opis stronniczym, ciążącym w pewnym kierunku. Nie budzi to mojego zakłopotania, bowiem ogromny stos znanych nam wszystkim książek historycznych ciąży zdecydowanie w odwrotnym kierunku. Są tak przepełnione szacunkiem dla państwa i mężów stanu, tak bardzo zaś lekceważą i ignorują lud, że potrzebujemy jakiejś przeciwwagi, aby uniknąć zmiażdżenia i popadnięcia w uległość.

***

Nie istnieje jednak coś takiego jak “czysty”, nieskalany interpretacją fakt. Za każdym faktem przedstawianym światu – przez nauczyciela, pisarza bądź kogokolwiek innego – kryje się osąd, który polega choćby już na samym tylko uznaniu tego właśnie faktu za ważny i pominięciu innych faktów, uznanych za nieważne.

Polecam wszystkim miłośnikom historii, niebojącym się prawdy, tym, którym nie straszne 900 stron faktów i cytatów historycznych, osobom, które drażni niesprawiedliwość społeczna.


Niektórzy jawnie kłamią o przeszłości. Inni pomijają pewne fakty, które mogłyby doprowadzić do niedopuszczalnych wniosków.


Advertisements

4 thoughts on “„Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś” Howard Zinn

  1. Ta książka była na mojej liście lektur na studiach z Historii USA. Prowadzący, mądry człowiek, dał nam do czytania bardzo różne punkty widzenia na historię tego kraju. I słusznie, dzięki przeczytaniu wersji Zinna, moje przekonanie o hipokryzji Stanów, świetnie przysłanianej PRem, zyskało podbudowę naukową. Bardzo potrzebna, ale i szokująca lektura.

    Like

      1. Prawda. Ale Stany akurat są mistrzami autopromocji, kojarzone z demokracją, tolerancją i wolnością, wbrew oczywistym faktom. Sami Amerykanie autentycznie głęboko w to wierzą. Europa pod tym względem ma więcej pokory i autokrytycyzmu.

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s