Recenzje

“I Am Pilgrim” Terry Hayes

Bo to jest tak, że czasem wiesz, że książka będzie dobra, ale nie czujesz się na nią gotowa/y. Bo czas nie ten, za dużo masz na głowie i wydaje ci się, że nie będziesz się potrafiła skupić. Bo tematyka akurat teraz Ci nie leży (potrzebujesz czegoś lekkiego/śmiesznego/poradnika etc.), a nie właśnie tej polecanej Ci książki. I tak mijają nawet dwa lata, odkąd obiecałaś sobie, że na pewno, na sto procent, weźmiesz się za “polecankę”. A Tobie rośnie wyrzut sumienia, jak wrzód jakiś, widoczny gołym okiem, brzydki, przypominający o sobie.

A tu nagle jak lekarstwo ta właśnie książka, która od dawna jest Twoim plamą na czytelniczym honorze nieprzeczytanych pojawia się znienacka przed oczami (w moim przypadku na półce Charity Shop). I choć wiele razy wcześniej widziałaś tę pozycję zarówno w świetnych promocjach ebookowych, jak i za grosze w antykwariatach, to dopiero teraz książka tak naprawdę do Ciebie przemówiła. Wystarczyło jedno słowo: weź mnie i już lecę do kasy z książką pod pachą, płacę symbolicznego funciaka i cała radosna pędzę z przerwy lunchowej z powrotem do pracy, żeby pochwalić się szefowej, co znalazłam.

– You know… I need new doorstop – mówi szefowa (też miłośniczka książek) na widok rozmiarów cegłówki, która przytargałam.

A kiedy idziesz wreszcie do domu z upragnioną zdobyczą, już wiesz, że nadszedł czas.


Nie jest łatwo napisać naprawdę dobry thriller, kiedy na rynku tyle się tego pojawia, że już wszystkie się “oczytały”, stały się przewidywalne, a czasem nawet nudne. Napisać coś nowego, co przykuje czytelnika do sofy/fotela/krzesła (niepotrzebne skreślić) na długie godziny bez epatowania okrucieństwem, morzem krwi i wyuzdaniem jest nie lada sztuką. Jeśli o mnie chodzi, ostatnio coś takiego udało się Stiegowi Larssonowi. Jego trylogię Millenium czytałam z zapartym tchem, nie mogąc się oderwać, i nadal miło wspominam, na dodatek z zamiarem powtórki za kilka lat. I czegoś takiego właśnie szukałam. Czegoś podobnego pragnęłam, czułam się niemal jak na głodzie, które zaspokajałam ledwie letnimi thrillerami i kryminałami, w oczekiwaniu na “to coś”.

Jak się możecie domyślać po tym przydługim wstępie, znalazłam wreszcie “to coś” w “Pielgrzymie” Terrego Hayesa – najlepszym thrillerze, jaki czytałam od lat. Thrillerze, który nie tylko, tak jak tego pragnęłam, przykuł mnie do kanapy na długie godziny, ale też sprawił, że myślałam o nim niemal non stop. Kładąc się spać, idąc do pracy, w przerwie na lunch, gotując obiad…Złożoność tematyki, (ale na szczęście nie jest totalnie rozbieżna, autor trzyma ją ryzach wspólnego środka) rozpala umysł, każe myśleć intensywnie, produkować własne rozwiązania, składać elementy układanki. Autor nie zrobi wszystkiego za nas, czytanie to też praca 😉

A child without a parents learns to survive; they work out early to mask what they feel and, if the pain proves beyond bearing, to dig a cave in their head and hide inside. To the world at large I tried to be what I thought Bill and Grace wanted, and ended up being a stranger to them both.

Postacie, którym czytelnik pozazdrościć może inteligencji i determinacji. Jednych będziecie potępiać, a nawet czuć do nich obrzydzenie, ale zawsze pozostanie pewien element podziwu, fascynacji niezwykłego charakteru. “I am Pilgrim” to thriller szpiegowski, a ja przecież takich nie lubię. Więc jak autorowi udało się zdobyć u mnie aż pięć gwiazdek? Nie przynudzał super wymyślnymi nowinkami technologicznymi, które to szpiedzy niby wykorzystują w swojej pracy, dał głównemu bohaterowi świetną biografię, nie było szalonej gonitwy przez kraje, (choć podróżowanie było), a przede wszystkim całość mieściła się w jakiś prawdopodobnych ramach. Nie ma nic gorszego podczas czytania thrillera niż wzdychanie, co kilka stron: jakie to niewiarygodne. Tu, szczegóły były dopracowane i choć uważny czytelnik będzie w stanie doszukać się niewielkich nieścisłości, nic mnie nie raziło, nie irytowało brakiem wiedzy czy dowodów.

“Pielgrzym” Terry’ego Hayesa spodoba się nie tylko fanom thrillerów, myślę, że szansę mogą mu dać i Ci, co niezbyt często sięgają po ten gatunek. To książka wciągająca poruszająca wiele zagadnień i wydaje się, że bardzo na czasie.

New Image

Executions are about the only form of public entertainment permitted in Saudi Arabia – movies, concerts, dancing, plays and even mixed-sex coffee shops are banned. But everybody’s welcome, women, kids too, to see someone lose their life. Eschewing such modern innovations as medical injections or even the firing squad, the Saudi methods seems to be a real crowd-pleaser: public beheading.

P.S. A wiecie, że to dopiero pierwsza część? Drugi tom “The Year of the Locust” zapowiadany jest na maj 2018 roku. W planach jest również ekranizacja “Pielgrzyma” jednak w sieci nie ma zbyt wiele informacji na ten temat.

Advertisements

9 thoughts on ““I Am Pilgrim” Terry Hayes

    1. Nic na siłę, ale czasem warto spróbować podejść do książki jeszcze raz. Dla mnie to coś co zastąpiło mi Millenium na jakiś czas. Aż znajdę kolejny taki dobry thriller.

      Like

  1. świetny.. do tej pory wspominam go bardzo bardzo dobrze… choć nie do końca pamiętam już jak to sie skończyło.. ale czekam z utęsknieniem na kontynuacje.. która miała chyba być wcześniej.. ale nie każdy jest Mrozem.. więc lepiej poczekać i znów się zachwycić..

    Like

  2. Ach, ile było takich książek, które kiedyś czytałam: wiedziałam, że są absolutnie genialne ale nie mogłam ogarnąć ich umysłem. Dobrze, że z niektórych rzeczy się wyrasta, ale do niektórych też się dorasta.

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s