Recenzje · Reportaż

“Bestia. Studium zła” Magda Omilianowicz

Kiedy umiera jedna osoba, świat się kończy dla wszystkich jej bliskich. Gdy jest to młoda dziewczyna, jest to osobisty koniec świata nie tylko dla niej, ale też dla rodziców, rodzeństwa, jej chłopaka, przyjaciółki. Zakładając pełną rodzinę z dwójką rodzeństwa, ewentualnym partnerem i jedną tylko przyjaciółką, świat się skończył potencjalnie dla 6 osób. Szczególnie dotkliwe jest to w przypadku śmierci przedwczesnej, brutalnej, po której wszyscy zadają sobie to samo pytanie: dlaczego właśnie ona? Dlaczego moja ukochana córka, przyjaciółka, wnuczka? Leszek Pękalski początkowo przyznał się do morderstw na 70 kobietach. To szacunkowo koniec świata dla około 420 osób (nie licząc samych ofiar).


Leszek Pękalski urodził się w 1966 roku z ciąży bliźniaczej matki alkoholiczki. Od dziecka zdiagnozowany, jako lekko upośledzony, był traktowany jak wyrzutek. Nie interesowała się nim matka, ani dalsza rodzina, nie miał przyjaciół, był dzieckiem niekochanym, niepotrzebnym. Nie nienawidził świata, miał swój własny, w którym mieścił potrzeby seksualne, jedzenie i podróżowanie. Zdaje się, że nic mu nie było więcej do szczęścia potrzebne. Poza żoną. To w jej poszukiwaniu podróżował po Polsce. Bardzo lubił pociągi, frajdę sprawiało mi zwiedzanie nowych miejsc. Może w innym mieście znajdzie wreszcie żonę? Ma być ładna i posłuszna. I żeby się z niego nie śmiała. A on będzie się nią opiekował.

Żony nie znalazł. Ale jego potrzeba seksualna była tak ogromna, że nie umiał się powstrzymać. Zgwałcił i zabił najprawdopodobniej 70 kobiet. Może 90. Został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za jedną z tych zbrodni. Skąd wiemy, że to on? Podczas przesłuchań i wywiadów podawał takie szczegóły, jakich nie mógł znać nikt inny, tylko sprawca. Później, najprawdopodobniej pod wpływem współwięźniów, wycofał się z tych zeznań.

Nie potrafi zapanować nad monstrualnym popędem. Nie ma żadnych hamulców. Podczas wizyty w areszcie ekipy telewizyjnej, która przywiozła mu erotyczne gazety, Pękalski – rozmawiając z nimi – zerkał na zdjęcia nagich kobiet i jednocześnie masował krocze. Nie przeszkadzała mu ani obecność dziennikarzy, ani pracująca kamera. To po prostu silniejsze od niego.

Magda Omilianowicz w książce “Bestia. Studium zła” opisała tylko kilka z nich. A właściwie to opisał je Leszek w trakcie wywiadów. Autorka celowo nie zmieniała słownictwa, chciała, aby czytelnicy poczuli się jakby sami przeprowadzali wywiad, “patrząc w oczy bestii”. W moim przypadku osiągnęła cel. W czasie czytania czułam się paskudnie, wrażenie brudu i lepkości nie opuszczało mnie niemal przez całą lekturę. Ale Leszek nie powiedział jej wszystkiego. Niektóre fragmenty musiała sama dopowiedzieć.

Przez pierwszy miesiąc Leszek poznał wszystkie zakamarki Torunia, rozkłady nocnych autobusów, przyjazdy pociągów. Wiedział, kiedy kobiety z zakładów na peryferiach kończą drugą zmianę i jakimi ulicami chodzą do domów. Snuł się za nimi jak pies, czekając na dogodną okazję. Był przygotowany.

Podczas czytania nasuwała mi się taka myśl: czy my, jako społeczeństwo jesteśmy współwinni tym zbrodniom? Czy, jeśli Leszek dostałby odpowiednią opiekę, zrozumienie, pomoc i przyjaźń od najwcześniejszych lat, zamiast pogardy, odrzucenia i wyśmiewania – czy wtedy dałoby się uniknąć nieszczęść, jakie spotkały te kobiety? A może to po prostu bestia w ludzkiej skórze i nic ani nikt nie zdołały go powstrzymać. Jedno jest pewne – teraz jest już za późno na rehabilitację, a Leszek wychodzi z więzienia za dwa lata…


Z serii Na F/Aktach wydawnictwa Od deski do deski przeczytałam już “Inną duszę” Łukasza Orbitowskiego i okrzyknęłam ją moją książką roku 2016. “Bestia” takiego miana się nie doczeka, choć również świetna książka, ale różnica polega na tym, że “Bestię” czyta się jak wywiad, a “Inną duszę” jak powieść. To kwestia przyswajalności treści i innego odbioru. Bo obie są bardzo dobre., tylko… ponieważ zbrodnie są tak makabryczne w ogólnym rozrachunku ja wolę jednak element nierealności, jaki wprowadził Lukasz Orbitowski, bo to daje poczucie, że świat nie jest jednak taki straszny…

Advertisements

10 thoughts on ““Bestia. Studium zła” Magda Omilianowicz

    1. Dziękuję :*
      Ja się cały czas zastanawiałam co to by było jakby to się działo dekadę później. On grasował w Toruniu, a ja w tym mieście studiowałam i razem z koleżankami często włóczyłyśmy się późnym wieczorem.. Brrr… Jakby to spotkało którąś z nas…

      Liked by 1 person

  1. Och, a ja dalej nie wzięłam się za serię Na f/Aktach, choć mam w domu 3 tomy. A “Bestia” mnie przeraża po samym opisie, ale wiem, że chcę to przeczytać…

    Like

  2. zdecydowanie inna ksiązka od Innej duszy, ale myślę że bohaterowie mają dużo wspólnego.. mam nadzieje tylko że Pękalskiego nie wypuszczą.. i swoją drogą największa szkoda jest taka że nie załapał się na stryczek gdy jeszcze to było możliwe..

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s