„Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos” Artur Nowak, Małgorzata Szewczyk-Nowak

Najważniejsze to żeby nie było zgorszenia. Żeby ludzie nie gadali. Ukryć wszystko, zamieść pod dywan. Przecież nic tak naprawdę się nie stało. To tylko kilkoro dzieciaków. Nie z takich rzeczy się wychodziło. Każdy ma jakąś swoją traumę i daje radę.


No właśnie, że nie. Nie każdy daje radę, a zamiatanie pod dywan tylko pogarsza sprawę. Ofiarom zdaje się, że nikt nie interesuje się ich problemem, a jak nie zwraca uwagi na nich samych, to może też niewiele są warci? To niekiedy prowadzi do samobójstw, a przynajmniej prób samobójczych. Oczywiście, są to ekstremalne przypadki.

W książce Artura Nowaka i Małgorzaty Szewczyk-Nowak “Żeby nie było zgorszenia” ofiary faktycznie mają głos. Reportaż zaczyna się od relacji dorosłych już ludzi, skrzywdzonych w dzieciństwie przez księży pedofili. Większość z nich to mężczyźni, bo to oni są w grupie najbardziej narażonych. Swoje historie opowiadają byli ministranci, oazowcy, osoby związane z kościołem. Jest jedna dziewczyna, której wmawiano, że jest opętana, a następnie przeprowadzano na niej serie egzorcyzmów, które jak dla mnie brzmiały zupełnie jak tortury. Co mnie najbardziej uderzyło, to to, że ci skrzywdzeni przez księży ludzie, po latach, w mniejszym lub większym stopniu pogodzeni z przeszłością, zostają przy wierze katolickiej.

Autorzy nie prowadzą kampanii przeciwko Kościołowi, nie podpisują się pod nagonką na władze kościelne, za nicnierobienie w tej sprawie, (choć nie unikają tematu). Dla niech najważniejsze jest, żeby inni usłyszeli głos ofiar w tej sprawie. Żeby zrozumieli jak wielka to krzywda i jaką skalę przybrał problem, pod przykrywką; “to tylko kilkoro dzieciaków, kilku księży, nic się nie dzieje”. To, że problem istnieje, temu nie da się zaprzeczyć, ale jak z nim walczyć? Jak zadośćuczynić pokrzywdzonym? Jak karać winnych? Nad tymi kwestiami jeszcze długo będziemy pracować.

Dla mnie najbardziej szokującą rzeczą było to, że te dzieci nie dostały żadnego wsparcia od dorosłych. Nikt nie zainteresował się ich sprawami, nie wierzył. Czasem, jak już nawet uwierzono, to zamiatano wszystko pod przysłowiowy dywan. Bo co będziemy roztrząsać – taki wstyd.

To jest temat wciąż nieprzepracowany i dobrze, że pojawiają się takie publikacje jak “Żeby nie było zgorszenia”, bo to prowadzi do dyskusji, sprawia, że kwestia pedofilii wśród księży znów wypływa na wierzch, nie ma przed nią ucieczki i jakoś trzeba się do niej odnieść.

krytyka



Advertisements

3 thoughts on “„Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos” Artur Nowak, Małgorzata Szewczyk-Nowak

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s