“Eleanor Oliphant is Completely Fine” Gail Honeyman

Oceniam książki po okładce. Bardzo często mi się to zdarza. Ładne okładki, albo nawet nie ładne, za to ciekawe, przyciągają mnie i często zamiast przeczytać opinie w sieci, czy choćby na tejże właśnie okładce, zwyczajnie kupuję niemalże w ciemno. Ryzykuję, owszem. Książka może się okazać zupełnie niezajmująca. Trudno, w takim oddam komuś bardziej zainteresowanemu.

Ale ryzyko jest praktycznie żadne w przypadku ebooków, lub audiobooków, które pożyczam z biblioteki. Tak było tym razem. Ale Eleanor Oliphant polubiłam tak bardzo, że śmiało mogłam podjąć wyzwanie i kupić własny egzemplarz. Bo będę za nią tęsknić.


Najpierw tytuł: “Eleanor Oliphant Is Completely Fine”. Ile tu jest informacji zawartych! Imię i nazwisko bohaterki, może lekko dziwaczne, pozwala oswoić się z postacią dość szybko. No i to, że ma się zupełnie dobrze mówi nam, że właśnie niekoniecznie. Że musi nad tym pracować, bo aktualnie próbuje wmówić czytelnikowi, że nic jej nie jest, za to jest dzielna i nie będzie narzekać.

Eleanor Oliphant podbiła moje serce. To osoba nietuzinkowa, z tajemniczą przeszłością, bezkompromisowa. Początkowo wahałam się, kogo mi bardziej przypomina: Bridget Jones, Adriana Mole’a, czy Sheldona Coopera. Okazało się, że właściwie żadne z nich, to były tylko powidoki. Eleanor wykazuje strzępki podobieństw do tych postaci ze względu na swoje nieprzystosowanie społeczne, w towarzystwie przypomina trochę słonia w składzie porcelany, na którego wszyscy spoglądają z niedowierzaniem, ale nikt nic nie zrobi, wszyscy go obserwują w obawie, by nie spłoszyć, bo to może narobić jeszcze więcej szkód.

Nasza bohaterka nie jest zbyt popularną osobą. Większość czasu spędza samotnie, ma swoją ustaloną rutynę, której się trzyma, wszędzie chodzi z torbą na zakupy na kółkach, regularnie, co weekend upija się wódką. Znalazł się jednak ktoś, kto polubił Eleanor taką, jaka jest. A może nawet, za to, jaka jest. Co przyznam, nie było najłatwiejszym zadaniem, bo przecież, my ludzie, od razu przyszywamy wszystkim łatki, szufladkujemy i jak nam ktoś nie pasuje to wyrzucamy z życia, nie interesując się potem, co się z tymi osobami stanie. Sama tak robię i zapewne nie przestanę, bo weszło mi w krew, a ja nie mam zacięcia, żeby z tym walczyć. Jednak przyjrzenie się naszej ciekawej książkowej postaci dało mi dużo do myślenia i następnym razem pomyślę dwa razy zanim odwrócę się na pięcie i pobiegnę do własnych zajęć.

‘Leave him,” I said. ‘He’s drunk. He’ll be fine.’

Raymond stared at me.

‘He’s a wee old man, Eleanor. He smacked his head on the pavement pretty hard,’ he said.

Then I felt bad. Even alcoholics deserve help, I suppose, although they should get drunk at home, like I do, so that they don’t cause anyone else any trouble. But then, not everyone is as sensible and considerate as me.

Nieprzystosowanie Eleanor jest częściowo winą wychowania. Mama nie pozwalała na wiele, uczyła ją sama, w domu, miała nad nią pełną kontrolę. W pewien sposób nadal ją kontroluje. Choć dziewczyna już dawno dorosła, a mama jest w pewnym tajemniczym miejscu, kontaktuje się z córką regularnie, jak w zegarku, w środy wieczorem. Po tych ich sesjach Eleanor czuje się trochę zmęczona, myśli trochę inaczej, ale kontynuuje kontakt. Nie potrafi odciąć pępowiny łączącej jej z matką. Potrzebuje jej?

Gail Honeyman w swojej debiutanckiej powieści skupiła się na obrazie tej jednej osoby, tytułowej Eleanor Oliphant. Nie chciałabym tu zdradzać zbyt wielu szczegółów, bo wiadomo, w ich odkrywaniu największa radość czytelnicza, ale portret, jaki zamieściła autorka w “Eleanor Oliphant is completly fine” zachwyci was i trochę też przerazi. Przerazi tym, jak wiele cech charakteru bohaterki znajdziecie u siebie, zachwyci wnikliwym opisem emocji, rozbawi spostrzeżeniami.

Czytając pierwsza część ciągle miałam uśmiech na twarzy. Przewijał się on z grymasem wyższości, kiedy czytałam o kolegach z pracy głównej bohaterki, zarozumiałym uśmieszkiem, kiedy rozpoznawałam w nich własnych znajomych, ostrożną aprobata okrywającą jak bardzo zgadzam się z Eleanor. Odkryjecie siebie w samej głównej bohaterce i osobach z jej otoczenia. Czy Wam się spodoba? Polubicie siebie bardziej, czy będziecie chcieli zmienić? Jakikolwiek będzie efekt, gwarantuję, że nie pożałujecie przeczytania tej powieści.

elen


Advertisements

3 thoughts on ““Eleanor Oliphant is Completely Fine” Gail Honeyman

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s