Magaret Atwood “Grace i Grace”

Tą historią żywię się od miesiąca. Początkowo opornie, wygrzebywałam, co lepsze smaczki, by odrzucić, to, na co nie miałam ochoty, jak kapryśny dzieciak przy obiedzie. Jednak w miarę czytania rozsmakowywałam się w treści, wsiąkałam w historię, by w pewnym momencie pochłaniać całe ogromne kęsy na raz. Och, Grace, coś Ty ze mną zrobiła? Nic dziwnego, że zaczarowałaś doktora Jordana.

Niestety, jeżeli świat traktuje cię dobrze, zaczynasz wierzyć, że na to zasługujesz.


Grace poznajemy, kiedy przebywa w więzieniu. Jest tam już 15 lat, kiedy doktor Jordan zainteresował się jej przypadkiem i zapragnął zgłębić umysł morderczyni, dowiedzieć się jak działa. Ale nie tak, jak ci wszyscy brodaci lekarze przed nim. Nie będzie jej mierzył czaszki, co to to nie, (Grace by na to nie pozwoliła), chce po prostu rozmawiać. Przy pierwszym poznaniu zaskoczenie: czy ta drobna, spokojna kobieta byłaby zdolna z zimną krwią zabić dwójkę osób? Jaki był jej udział w morderstwie? Czy tylko pomagała? A może sama była ofiarą James McDermotta?

Przyznam, sprawa nie jest prosta. Wiele wskazuje przeciwko Grace. Ale ona sama, jej charakter, sposób bycia… w ogóle nie przejawia skłonności do takiej agresji. To wszystko ma znamiona tajemniczości, czegoś nieznanego. I doktor Jordan bardzo pragnie poznać tę tajemnicę.

Ich spotkania stają się coraz bardziej intymne, Grace coraz chętniej się otwiera, nie trzeba już z niej wyciągać opowieści. Ta, płynie sama, dzięki zaufaniu, jakie buduje się miedzy nią a lekarzem. Ale nie powie mu wszystkiego. Co to to nie. Pewne rzeczy trzeba zachować dla siebie.

Ale co, gdyby poznał ją przed tymi zbrodniami? Rozważa tę myśl i po chwili ją odrzuca. Grace na pewno byłaby inną osobą niż ta kobieta, którą Simon zna teraz. Byłaby młodą, ledwie uformowaną dziewczyną: bez wyrazu, łagodną i pozbawioną smaku. Płaskim krajobrazem. Morderczyni, morderczyni – szepcze do siebie. To ułuda, niemalże sam zapach. Cieplarniane gardenie. Trupio blade, lecz także tajemnicze. Wyobraża sobie, jak wdycha ich zapach, tuląc do siebie Grace, przyciskając usta do jej ust. Morderczyni. Zawiesza to słowo na jej szyi niczym tabliczkę z ceną.

Jak skończy się ta historia, dowiedzcie się sami. Gwarantuję, że nie zawiedziecie się na tej opowieści. Margaret Atwood w “Grace i Grace” po raz kolejny pokazała kunszt sztuki pisarskiej, który wciągnie Was w wir wydarzeń nie pozostawiając wiele czasu na nic innego. To książka, o której będziecie myśleć “po godzinach”, która będzie Wam przeszkadzać w pracy, a w czasie spotkań ze znajomymi będziecie mieć nieodpartą chęć rozmawiania właśnie o niej. (No i o “Handmaid’s Tale” oczywiście. ;)) Uwaga! Tym razem wydarzenia oparte są na faktach!

Powiedziała, że cała sztuka polega na tym, żeby wykonać swoją pracę tak, żeby nie było widać, że została zrobiona, a jeżeli ktoś cię przy tym zaskoczy, trzeba się po prostu usunąć. W końcu – mówiła – mamy nad nimi przewagę, bo pierzemy ich brudną bieliznę i dlatego dużo o nich wiemy, a oni nie piorą naszej, więc nie wiedzą o nas nic. Niewiele mogą ukryć przed służbą. Jeżeli kiedykolwiek miałabym zostać pokojówką, powiedziała, nauczyłabym się nosić kubły z ich nieczystościami, jakby to były bukiety róż, gdyż ci ludzie najbardziej nie cierpią, kiedy się im przypomina, że i oni mają ciała, a ich gówno cuchnie tak samo jak gówno innych, jeśli nie gorzej.

Jeśli jednak jesteście zbyt leniwi, żeby czytać, (choć ja w to nie wierzę, bo na blogi książkowe zaglądają tylko czytacze), to obejrzyjcie “Alias Grace”, serial zrealizowany na podstawie książki, a dostępny na Netflixie. Muszę przyznać, że serial dość wiernie odwzorowuje wydarzenia zawarte w książce, zachowuje warunki tam przedstawione, a nawet bezpośrednio wykorzystuje dialogi.

Za możliwość przeczytania ebooka “Grace i Grace” Margaret Atwood serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka.

Advertisements

4 thoughts on “Magaret Atwood “Grace i Grace”

    1. To dopiero druga jej książka przeczytana, ale będzie więcej. Na pewno. Początek był niełatwy, bo tam było pełno wycinków z gazet, wierszy, a ja jeszcze nie rozumiałam o co w tym chodzi. Zaciekawiło mnie dopiero jak Grace zaczęła opowiadać o swoim dzieciństwie. A wtedy to już poszło 😀

      Liked by 2 people

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s