M.M. Cabicar „Dziecko w wieku przedszkolnym. Zabawne przygody odważnego ojca”

Mama: Wiki, ty masz takie piękne włoski.

Wiki: Ty też masz piękne włoski, mamusiu.

Mama: I taki piękny nosek!

Wiki: Ty też masz piękny nosek, mamusiu.

Wyciąganie z wanny, stękanie.

Mama: Jejku, jaka ty już jesteś ciężka!

Wiki: Ty też jesteś już bardzo ciężka, mamusiu.

Cisza. Potem dźwięki ciosania napisu na nagrobku.*

Mam nadzieję, że jeśli kupiliście książkę M.M. Cabicara “Dziecko w wieku przedszkolnym. Zabawne przygody odważnego ojca”, to nie spodziewacie się, że będzie to poradnik, który pomoże Wam przejść przez ten niełatwy w życiu rodzica okres. Hmm, no tak, owszem, czasem znajdziecie tu jakąś radę, jak np.: nie należy wymyślać głupich tekstów do popularnych piosenek, bo dziecko szybko to podchwyci i z radością podzieli się ze światem. Na scenie. Ale generalnie to za poradnik uznać tej książki nie można.

DSC04690

Kim jest autor? Dziennikarzem i oczywiście tatą. W sieci brak informacji na jego temat w języku, który bym rozumiała, przydałoby się jakieś malutkie, choć opracowanie tego zagadnienia.

Nie od dziś wiadomo, że wychowywanie dzieci to bardzo trudna sprawa. I odpowiedzialna. A co się dzieje, kiedy wychowujesz dziecko bezstresowo? Jak radzi sobie Martin Macek Cabicar z tym zagadnieniem? Opisuje każdą wpadkę. Autor jest bardzo dobrym obserwatorem, dzięki temu i umiejętności przelewania myśli na papier/klawiaturę, możemy przeżywać te wpadki razem z nim. Bo przyznajcie, nie ma nic śmieszniejszego niż cudze porażki. I ta radość, że nie my jesteśmy akurat na ich miejscu.

Wiki, córeczka autora i główna bohaterka anegdot, ma 4 lata i jest niezwykle hmm, żywą dziewczynką. W rodzaju tych, co to wszędzie ich pełno, dopóki czegoś nie zepsuje, czy zbije – wtedy jakoś dziwnym trafem nigdzie nie można ich znaleźć. Żywot swoich dzielnych rodziców umila coraz to ciekawszymi pomysłami na zabawy i rozwiązania nudnych codziennych obowiązków. Dzielni rodzice postanowili podzielić się światem z tym skarbem wysyłając dziewczynkę do przedszkola. A co tam, niech panie przedszkolanki i inne dzieci również posmakują tego wielkiego szczęścia.

BS. Kiedy wasze dziecko zaczyna chodzić do przedszkola, w domu nastaje BS. Boski spokój. Dla równowagi w przedszkolach wybucha w tym samym czasie PNZ. Piekło na ziemi. Dziś je widziałem. Wiki już ma koleżankę. No dobrze, może jeszcze niezupełnie koleżankę, myślę, że dużo dokładniejszym określeniem byłoby: współsprawczyni. Kiedy tylko otworzyły się drzwi do pokoju zabaw, wtargnęły tam jak byki wypuszczone na arenę. Poniedziałki muszą być straszne, dzieci są po weekendzie w pełni naładowane…

“Dziecko w wieku przedszkolnym” to jedna z tych książek, których nie należy czytać przy jedzeniu. Raz: z obawy, że treściowe niepiękności obrzydza nam posiłek, a dwa: bo można ze śmiechu kogoś opluć niespodzianie, tudzież samemu się zadławić. Treścią. Niekoniecznie żołądkową. Pozycji tej nie powinno się również czytać w miejscach publicznych, jak autobus, czy poczekalnia. Chyba, że nie mamy nic przeciwko temu, że współpasażerowie tudzież wpółpoczekalnicy patrzą na nas jak na wariatów, kiedy to co kilka minut wybuchamy niepochamowanym śmiechem. Istnieje też obawa, że nie będziecie się mogli powstrzymać i podzielicie się z obcymi swoim szczęściem również tekstowo i to może zaważyć na Waszej skrzętnie pielęgnowanej nieśmiałości, rujnując tym samym reputację milczka.

Poprosiłam przemiłą panią Ewę z wydawnictwa Stara Szkoła o tę książkę, nie tylko dlatego, że skończyłam pedagogikę, ale też dlatego, bo do tej pory (jeszcze tydzień temu) pracowałam w przedszkolu i świetlicy dla starszych dzieci. Moje najmłodsze pociechy były właśnie w wieku Wiki. Myślę, że po przeczytaniu tej książki zrozumiecie, dlaczego zawsze wybierałam grupę starszaków (5-11 lat) i dzielnie kibicowałam co bardziej cierpliwym koleżankom, które zostawiałam na sali dla maluchów. Dzięki Cabicarowi miałam okazje skonfrontować moje spojrzenie, jako opiekuna ze spojrzeniem ojca. Na szczęścia ojca z poczuciem humoru, który bardzo kocha swoje dziecko. Cabicar bezkompromisowo i szczerze opowiada o wszystkim, co dzieje się w domu i w przedszkolu, nie szczędząc czytelnikom zarówno największych wpadek i porażek, jak i sukcesów. I choć wychowywanie dzieci po tej lekturze wygląda przerażająco, książka okazuje się też bardzo pożyteczna pod innym kątem: mówi innym rodzicom że nie są sami 😉

Wiele razy pytano mnie, jak to robimy, że Wiki jest tak zachwycona przedszkolem. Myślę, że jeśli dziecko nie chce chodzić do przedszkola, wina leży po stronie rodziców. Jeśli w domu jest wesoło i dzieci lubią tam być, to jak ma się im podobać w przedszkolu? Jednym z ważnych kroków przygotowania dziecka do przedszkola jest to, że w domu powinno być nudno. Nudno nie do wytrzymania – wtedy dziecko w przedszkolu będzie szczęśliwe.

 

Za ebooka serdecznie dziękuje wydawnictwu Stara Szkoła.

*Wszystkie cytaty pochodzą z ksiąki M.M. Cabicara “Dziecko w wieku przedszkolnym. Zabawne przygody odważnego ojca”.

 

Advertisements

6 thoughts on “M.M. Cabicar „Dziecko w wieku przedszkolnym. Zabawne przygody odważnego ojca”

  1. zakupiłem za całą dyche w promocji na nexto razem z innymi zaległościami z tego wydawnictwa, a książka wydaje mi się idealna na ten czas.. w sumie moj syn za dwa miesiące bedzie miał trzy lata ale radzi sobie z 7 letnią siostrą jakby miał z 10 hehe.. ogólnie ciekaw jestem tych śmiesznych historii i to też mnie przyciągnęło do tej książki.. zobaczymy jak bedzie na czytniku już jest.. pewnie sie podziele swoimi wrażeniami u siebie 😐 pozdro ze Śląska 🙂

    Like

    1. To dziel się, dziel. Jesssu, to już trzy lata! Ciekawa jestem czy książka o Twojej rodzinie wyglądałaby podobnie 😃 A ze Starej Szkoły co jeszcze zakupiłeś? Mam nadzieję, że “Strach”.

      Liked by 1 person

      1. No ba! oczywiście że Strach 🙂 czytałaś? a ksiązka o moich dzieciach to pewnie tez byłaby ciekawa.. moj syn ma na przyklad do perfekcji odzywanie sie w Kościele na mszy.. jak jest cisza ludzie skupieni a on.. głośno pyta “koniec? idziemy?” hehe aczkolwiek myślę, że każde małe dziecko ma w sobie coś takiego że ciekawe by było.. i sytuacje często śmiechowe sie zdarzają 🙂

        Like

      2. ‘Strach” juz na blogu. Serio się bałam 😁
        A z dziećmi… No tak, szczerość, niewygodne pytania. Idealny materiał na książki. A kościół bywa wyjątkowo nudny dla małych dzieci. Szczególnie kiedy nic im tam nie wolno. Jaki dzieciak wytrzyma godzinę w jednym miejscu bez zabawek i z nakazem milczenia? Msze dla dzieci to dużo lepszy pomysł 🙂

        Liked by 1 person

      3. O widzisz zaraz zobacze co tam o Strachu pisalas bo zacząłem Cabicara teraz.. a Kosciol jest dobrym polem do dyscyplinowania dzieci i nakazu bycia grzecznym i nie biegania w czasie mszy.. poki co corka juz w miare opanowala to syn jeszcze czasem jak dorwie kolege to biegaja nieźle… i to nie ma znaczenia czy msza dla dzieci czy nie… w sumie co za roznica dla takiego malego brzdąca…;)

        Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s