Colin Bateman „Divorcing Jack”

Kilka miesięcy temu wpadłam na pomysł: a może by tak założyć własny klub książki? Zależało mi na tym, żeby móc rozmawiać o ostatnio przeczytanej książce z osobami, które mają jakieś pojęcie o literaturze, podobne zainteresowania/spojrzenia na świat, (co oczywiście nie znaczy, że musimy się ze wszystkim zgadzać) i same wybierają książkę oraz czas, jakiego potrzebują do jej przeczytania. Zupełnie luźny, nieregularny, mini prywatny klub. Kiedy zaproponowałam to M. i P. przystały na pomysł, musiałyśmy tylko poczekać kilka miesięcy aż przeminą pewnie życiowe zawirowania. Ale wreszcie wybraliśmy książkę, która będziemy czytać, jeszcze bez ustalania terminu spotkania.

Jak ją wybraliśmy? Po prostu: P. chciała czytać więcej lokalnych pisarzy, a ja i M. już miałyśmy ten tytuł w naszych biblioteczkach, więc wystarczyło zaopatrzyć w egzemplarz tylko jedną z nas.

Naszą pierwszą książką został kryminał Colina Batemana “Divorcing Jack”.


Colin Bateman urodził się w 1962 roku w Bangor, w Irlandii Północnej. Zanim zaczął pisać powieści, pracował, jako dziennikarz. Dan Starkey, główny bohater “Divorcing Jack” również jest dziennikarzem. I to bardzo dobrym dziennikarzem, choć bywa, że jednostronnym, co nie przysparza mu popularności. Dan to niedojrzały dorosły. Ma około 30 lat, ale wciąż zachowuje się jakby był nastolatkiem. Wraz z żoną imprezują w dzielnicy studenckiej, ich dom to dom otwarty gdzie alkohol leje się strumieniami. Dan pije codziennie i potrafi pić od rana, jednocześnie nie tracąc zbytnio na koncentracji. Albo tak mu się wydaje. Koledzy jednak widzą jak działa na niego alkohol i przed ważniejszymi spotkaniami muszą Danowi przypominać, jak istotne jest żeby dziś akurat trzymał formę. Możecie się domyślić, że Dan nie zawsze bierze sobie to do serca.

Dan to żartowniś. Pod tym względem bardzo przypomina mi Myrona Bolitara, bohatera serii książek Harlana Cobena. Ponieważ Myrona kocham, nawet mimo jego kreteńskich dowcipów, Dan był dla mnie marną imitacją mojego ulubieńca. Nie zapałałam miłością do podróby. Sprawdzałam: obie książki (pierwsza części Myrona i pierwsza Starkey’a) wyszły w tym samym roku, więc nie ma mowy o naśladownictwie z żadnej strony, ale nadal Starkey to dla mnie “ten drugi”.

Dan ma tendencje to pakowania się w kłopoty nie tylko przez alkohol, ale właśnie też przez swój niewyparzony język. Tam gdzie jego elokwencja nie pozwoli mu wybrnąć z trudnej sytuacji, tam wpakuje go w jeszcze gorsze tarapaty. A przecież w Belfaście o kłopoty nie trudno. Miasto podzielone jest na strefę katolicka i protestancką. Lata konfliktów pozostawiły po sobie wyraźny ślad, a lata 90 nadal nie prorokują pozytywnych zmian. Jesteś albo z nami, albo przeciwko nam. Kiedy Dan ma okazje przeprowadzić wywiad z politykiem, który może się okazać innym liderem niż dotychczasowi, korzysta z niej i wkracza do gry. Ale gra niekoniecznie potoczy się po jego myśli.

W międzyczasie w prywatnym życiu też nie jest za wesoło. Dan szczyci się tym, że nigdy nie zdradził żony i że oboje mają do siebie pełne zaufanie. Ale kiedy przyprowadza na imprezę nowo poznaną Margaret, a ta całuje go w obecności żony, dziennikarz nie protestuje. Kiedy żona wpada w furię i wyrzuca go z domu Dan ochoczo podąża za Margaret do jej gniazdka, a seks z młodą dziewczyną, nagle nie wydaje mu się naganny. Tylko na koniec musi jej przypomnieć, ze tak naprawdę to kocha żonę. Dan to zakłamany dupek.

Margaret też “ma za uszami”. Bez żadnych skrupułów zaciągnęła Dana do łóżka, nie przejmując się tym, że właśnie rozwaliła życie dwóm osobom. Cóż, zapłaciła srogą cenę, ale kara nie usprawiedliwia winy. Żona Dana także nie należy do najsympatyczniejszych osób. No chyba, że lubicie porywcze kobiety, które w ataku furii wybijają innym szyby. Właściwie, to już nawet nie była furia, bo od momentu winy do momentu kary ze strony Patricii minęło trochę czasu. To była przemyślana, zimna zemsta. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, kto powybijał szyby w domu Margaret. Ale kto ją zabił?

Powieść nabiera tempa z chwilą śmierci Margaret i nie spuszcza z tonu właściwie do końca. Wiele niewiarygodnych rzeczy wydarzy się w międzyczasie, będziemy świadkami dziwnych i niebezpiecznych sytuacji, ale Dana i tak raczej nie polubimy.

Ciekawym aspektem było dla mnie obraz polityczny Belfastu lat 90 i to, co dla P. i M. było nie do zniesienia, dla mnie stanowiło trzon powieści. Polityka często mnie nudzi, a tu wręcz przeciwnie, niuanse i brudy po obu stronach barykady wydały mi się dość interesującym tematem.

Jednym z obiecujących motywów było miasteczko Crossmahart. Jest to fikcyjne miejsce, ale mocno wzorowane na Crossmaglen, miejscowości położonej niedaleko Armagh. Crossmaglen ma dość ciężką historię i wydaje się być postrachem, nieprzyjaznym turystyce. Fikcyjną nazwę Bateman zaczerpnął z dziecięcego przyrzeczenia: “Cross my heart and hope to die”. Bateman napisał o tym mieście osobną nowelę i wydał ją pod dwoma różnymi tytułami: “Crossmaheart” oraz “Cycle of Violence”.

Reasumując: “Divorcing Jack” Colina Batemana to nie jest żadna rewelacja, ale czytało mi się dość dobrze, dowiedziałam się kilku interesujących rzeczy o mieście, w którym mieszkam. Ciekawie było śledzić bohaterów na uliczkach, które znam, parę razy się zaśmiałam. Nie byłam w stanie polubić żadnego z bohaterów poza drugoplanowa zakonnicą, niektórzy zaś mocno mnie wkurzyli. Moja ocena to 3 na 5.

Advertisements

One thought on “Colin Bateman „Divorcing Jack”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s