Szczepan Twardoch “Król”

Kilka lat temu powiedziałam zdecydowanie, że nie czytam Twardocha. W obliczu wszędobylskości tego autora w tamtym czasie i wewnętrznej ciekawości, nie miałam innego wyjścia jak zapoznać, się z najsłynniejszymi jego dziełami. I co się działo? Nie spodobało mi się. Winę za to ponosi trochę moja cierpliwość, a właściwie jej brak. Zwykle czytam około 50 stron książki, jeśli mi się nie spodoba, odkładam na wieczne zapomnienie. Uważam, że jak do tej pory książka mnie nie zainteresowała, nie wciągnęła, to mam prawo się z nią pożegnać. Nie zawsze jest to idealne rozwiązanie, wiem o tym. Jednak w obliczu półek uginających się od nieprzeczytanych książek i czytniku wołającym o wykasowanie niektórych pozycji, żegnam mniej interesujące dzieła bez sentymentów.

Więc, skoro nie podobała mi się ani “Morfina”, ani “Drach”, po co sięgnęłam po “Króla”? W dodatku, według opisu “Król” w ogóle nie powinien mnie zainteresować. Za sam boks, oczywiście, bo to mnie interesuje najmniej. Ale już Warszawa 1937… tak, to chyba przeważyło. Nie znam dobrze Warszawy, byłam w stolicy raptem może ze 3 razy, ale uwielbiam o niej czytać. Miasto z taką historią ma naprawdę wiele do opowiedzenia, a ja z chęcią chłonę każdą książkę, która choć wspomni historyczną Warszawę, jako miejsce akcji.

Tym razem wybrałam audiobooka, w nadziei, że lektor pomoże mi przebrnąć, przez co trudniejsze fragmenty. I to jeszcze, jaki lektor! Maciej Stuhr, którego uwielbiam. To był bardzo dobry wybór.


“Króla” Szczepana Twardocha, słuchałam zazwyczaj w drodze do pracy, o 6.15 rano, więc była to spora próba tekstu – obudzenie mnie o tej dramatycznej porze dnia. Początkowo nie zostałam “kupiona”. Miałam nawet moment zniechęcenia i myśl, że jednak to był błąd i mam nauczkę, bo to przecież trzecia książka autora, z którą się zmierzam i powinnam wiedzieć, że nie lubię jego maniery pisania z powtarzaniem tych samych słów milion razy. Samo imię i nazwisko; Jakub Szapiro zostało wypowiedziane, co najmniej 30 razy w pierwszych rozdziałach, (albo mi się tak zdawało). Denerwowało mnie to i w czasie słuchania obiecałam sobie, że jak usłyszę je jeszcze raz to rezygnuję. Ale stało się coś nieoczekiwanego: autor porzucił irytującą manierę i zaczął wspaniałą opowieść. Opowieść pełną przemocy, krwi, polityki. Historię światka warszawskich Żydów i Polaków w 1937 roku, ich współpracy i przeciwności. Brzydki obraz gangsterki żydowskiej wciągnął mnie bez reszty i choć nie cierpię swojej obecnej pracy z całego serca, co rano nie mogłam się doczekać drogi do znienawidzonego miejsca, żeby tylko posłuchać przez kolejne pół godziny, co się dalej dzieje u Szapiry, Bernstaina, Kaplicy, Ryfki i Pantaleona.

Należę do osób, które panicznie boją się wszystkiego, co nielegalne, wejście w świat gangsterki to moja próba odwagi. Powieści, takie jak “Król” dają mi tymczasowe poczucie przynależności do grupy przestępczej. Jakkolwiek morderstwa, gwałty, czy inne akty przemocy obrzydzają mnie i wywołują wewnętrzny protest, tak, mimo tego, czytając, identyfikuję się z antybohaterem, nadając mu cechy człowieka, przymykając oko na zbrodnie. Tak łatwo usprawiedliwiać, kiedy czuje się tą przynależność. Choćby chciało się widzieć świat tylko na czarno i biało, mieć jasność, kto tu jest ten zły, a kto dobry, oddzielić jedno od drugiego, “Król” pokazuje, że więcej jest w tym wszystkim odcieni szarości.

Patrząc jak na kartach powieści antysemityzm dochodzi do głosu, a wręcz przekrzykuje wszelkie inne głosy, ciężko jest nie zwrócić uwagi na to, jak temat nakłada się na czasy współczesne. Zostawiam to do interpretacji czytelnika.

Jeśli jeszcze nie czytaliście żadnej z książek Twardocha, polecam zacząć właśnie od tej. Okazuje się, że o boksie jest właściwie tylko na początku, więc jeśli kogoś to odstrasza, jak mnie, może spokojnie sięgać po tę powieść. Szczególnie polecam wersję audiobookową. Maciej Stuhr jak zwykle dał popis, wcielając się w każdy z przedstawianych charakterów z niezwykłym wyczuciem. Jeśli obawiacie się, że książka może Wam nie podejść, polecam przesłuchać fragmentu na audioteka.pl.

 

 

 

 


 

Advertisements

One thought on “Szczepan Twardoch “Król”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s