Małgorzata Rozenek-Majdan „In vitro. Rozmowy intymne”

Dominika też nie dopuszcza takiej możliwości, ale z innych powodów – ona po prostu pragnie czuć dziecko w brzuchu. Czasem nawet myślę, że tu nie o dziecko chodzi, lecz o jakąś społeczną rolę do odegrania. Myślę, że wizja matki Polki jest kobietom wdrukowywana do mózgu od urodzenia. Nie jesteś matką, to znaczy, że jesteś nikim. Między kobietami jest jakiś wyścig, sztafeta. Najważniejsze, żeby nie zostać w tyle, bo “wszystkie koleżanki ułożyły sobie życie, a ja?”. Zresztą kobiety są dla siebie bezlitosne. Żaden facet kumplowi, który właśnie wyszedł z kliniki po nieudanej próbie in vitro, nie wysłałby zdjęcia z córeczką w różowym serduszku z dopiskiem: “Bycie matką to wielki dar. Modlimy się za Was”.*

Czekałam na tę książkę, be temat dotyczy mnie bezpośrednio Uważam, że wciąż jest zbyt wiele niedopowiedzeń, więc życzyłabym sobie i innym, żeby podobnych publikacji ukazywało się więcej.

In vitro w Polsce nadal brzmi jak zaklęcie. A może nawet przekleństwo? Sporo się zmieniło w przeciągu ostatnich lat, ale wciąż nasza wiedza jest znikoma, lub też przekłamana, a na wieść o tym, że ktoś może mieć problemy z poczęciem dziecka, lub donoszeniem ciąży, słyszy się: “Będę się za ciebie modlił.”

Moje doświadczenie z in vitro jest troszkę inne, gdyż leczyliśmy się w Irlandii Północnej, a nie w Polsce, ale opinie społeczne na ten temat w kraju rodzinnym wystraszyły nas na tyle, że woleliśmy zatrzymać to dla siebie. Nie, żebyśmy się wstydzili, nie o to chodziło. Przygotowanie do in vitro, oraz późniejszy proces jest przerażająco stresujący. Wykańcza zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Cudowne jest wsparcie najbliższych w tym czasie i to mieliśmy zapewnione, ale absolutnie niepotrzebne, by wiedzieli o tym znajomi, czy dalsza rodzina i irytowali komentarzami lub pytaniami. To bardzo wrażliwy moment. W każdym razie dla mnie taki był i wierzę, że inne pary również przetrwały go na wysokim poziomie stresu. Obchodziłam się ze sobą jak z jajkiem, a i tak nie uniknęłam obtłuczonej skorupki.


“In vitro. Rozmowy intymne” Małgorzaty Rozenek-Majdan to książka, którą kilka lat temu sama chciałam napisać po własnych doświadczeniach. Miałam w planie rozmowy z parami, lekarzami, pielęgniarkami, osobami duchownymi. Chciałam porównać oba kraje, warunki i rezultaty. Przerwałam pracę nad nią w fazie planowania, by wrócić na pełny etat. Nigdy do tych przygotowań nie wróciłam, twierdząc, że już to w sobie przepracowałam, nie potrzebuję pisać o tym książki. Wraz z pierwszym rozdziałem “In vitro, Rozmowy intymne” musiałam się przed sobą przyznać – tego chyba nie da się tak do końca przepracować.

Małgorzata Rozenek-Majdan sama dwukrotnie przeszła przez in vitro i ma dzięki tej metodzie dwójkę wspaniałych synów. Książka ma trochę odczarować temat, przybliżyć zagadnienie, uświadomić i wyjaśnić pojęcia. Jest też świadectwem par, które opowiadają o najtrudniejszych chwilach w swoim życiu. Rozmówcy to np. szczęśliwi rodzice drugiego już dziecka z in vitro, ale też na kobieta, która będąc głęboko wierząca nie uznawała metody in vitro i straciła lata na bezowocnym szukaniu przyczyny, lub mężczyzna, którego związek się rozpadł, bo żonie świat całkowicie przysłoniło pragnienie posiadania dziecka.

Autorka przeprowadza również wywiady lekarzem, położną, psychologiem. Są to ważne rozmowy, które klasyfikują zagadnienie, wyjaśniają mniej zrozumiałe treści, rozpoznają definicje. W publikacji poświęca się też sporo stron na temat pomocy psychologicznej w trakcie, ale także przed i po leczeniu. Tu, istotna rolę ma nie tylko specjalista psycholog, ale przede wszystkim położna, która jest z parą na każdym prawie etapie i jej zadaniem jest nie tylko wyjaśniać wątpliwości, ale też być wsparciem dla obojga partnerów.

Aż się wtedy we mnie gotowało. Jestem dosyć wrażliwa i wszystko mocno przeżywam. Widząc dzieci przyjaciół, starałam się myśleć rozsądnie, górę jednak brały emocje. Na Facebooku, wiadomo, ludzie wrzucają zdjęcia dzieci, a ty nie możesz dzielić szczęścia nawet z najbliższymi. Może to egoistyczne, ale patrząc na dzieciaki przyjaciół, zadawałam sobie pytanie: dlaczego oni, a nie my? Gdy widziałam kobietę w ciąży czy matkę z wózkiem, dostawałam wewnętrznych spazmów. Nie płakałam, lecz w środku mnie rozrywało, pękało mi serce, tak bardzo było mi przykro. Dziś wiem, że te emocje nie były potrzebne, ale to było silniejsze ode mnie. Źle się czułam sama ze sobą, nie życzyłam nikomu źle, ale gniew i poczucie niesprawiedliwości przyciągały niekoniecznie same życzliwe myśli.

Trzeba podkreślić, że do in vitro nikt nie podchodzi, ot tak sobie, dla własnego widzimisię. To bardzo trudna życiowo i zobowiązująca decyzja, która pochłania mnóstwo czasu, energii, pieniędzy, często nie współgra z pracą zawodową, ani życiem prywatnym, więc nikt nie decyduje się na to z marszu. Kiedy po roku, dwóch, nieudanych prób naturalnego poczęcia dziecka, lekarz decyduje o próbie in vitro, życie pary, (a w szczególności kobiety) podlega całkowitemu podporzadkowaniu. Najpierw są wszelkie badania, czasem trzeba być w szpitalu kilka razy w tygodniu, potem, gdy para i lekarz decydują, kiedy najlepiej przeprowadzić transfer, sprawy jeszcze bardziej się komplikują, bo o dokładnych porach dnia trzeba robić zastrzyki, więc dzień musi być dokładnie zaplanowany, bo trzeba chodzić na kontrole do kliniki, bo punkcja jajników i transfer to nie taki sobie zwykły zabieg.

To nie jest łatwe. Ale na pewno byłoby łatwiej, gdyby było większe wsparcie społeczeństwa. Może nawet nie wsparcie, chyba za dużo od razu wymagam, na początek akceptacja byłaby mile widziana. Zamiast tego mamy wypowiedzi niszczące, obrażające, których nawet nie chce mi się tu powielać.

“In vitro. Rozmowy intymne” Małgorzaty Rozenek-Majdan to pozycja przedstawiająca zagadnienie z różnych perspektyw, ale w warunkach polskich. Warto zapoznać się z nią w celach edukacyjnych, ale też po to, żeby zrozumieć, co przeżywają pary mające problemy z płodnością. Jak ogromną presję wywiera na nich społeczeństwo, które wymaga prokreacji, najlepiej zaraz po ślubie. Kościelnym.

O in vitro pisałam już kiedyś na blogu. Zapraszam do recenzji książki Karoliny Domagalskiej “nie przeproszę, że urodziłam”, link TUTAJ.

*wszystkie cytaty pochodzą z książki “In vitro. Rozmowy intymne” Małgorzaty Rozenek-Majdan, wydawnictwo Prószyński i S-ka 2019


6 thoughts on “Małgorzata Rozenek-Majdan „In vitro. Rozmowy intymne”

  1. Mam nadzieję, ze twoja terapia przyniosła lub przyniesie oczekiwane rezultaty… Dobrze, ze pojawiają się teksty takie jak twoje i książki takie jak te – w Polsce trzeba odczarować temat in vitro, nie wiedzieć czemu będący społecznym tabu.

    Like

    1. Dziękuję, kochana, my już dawno jesteśmy po, nie udało się, zdążyliśmy przeorganizować życie, mamy już inne spojrzenie. Te książki są potrzebne, w Polsce zwyczajnie dlatego, że jest zbyt mała wiedza na ten temat.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s