Piotr Borlik „Białe kłamstwa”

Pozwólcie, że od razu z ostrzeżeniem: dla tej trylogii Piotra Borlika należałoby zarezerwować sobie tydzień wakacji i czytać wszystkie trzy tomy jednym ciągiem. O “Boskiej proporcji” i “Materiale ludzkim” pisałam już wcześniej na blogu. LINK. Za trzecią część zabrałam się jak tylko miałam taką możliwość i to o niej, o “Białych kłamstwach” spróbuję dziś opowiedzieć starając się jednocześnie nie zdradzić zbyt istotnych szczegółów.

Dla przypomnienia, krótka charakterystyka bohaterów: Agata – roztrzepaniec, bałaganiara, żywiołowa, działająca pod wpływem impulsu. Nie wierzy w przemyślane strategie, nie ma na nie czasu. Artur, starszy brat Agaty, różni się od niej diametralnie. Pedant, snob, perfekcjonista do potęgi, strateg bez serca.

Agata właśnie wyszła z aresztu. Tak, to prawda, sama się o to prosiła wiele razy, ale tym razem przesadziła, a pewien policjant, który nie pała do niej miłością, wykorzystał sytuację, żeby pozbyć się pupilki komendanta Lubomirskiego. Jak pewnie podejrzewaliście, Agata długo tam nie zabawiła; kiedy tylko Artur wkroczył do akcji, kwestią czasu pozostało uwolnienie siostry i oczyszczenie jej z zarzutów. Tylko… Agata jakoś nie wydaje się być wdzięczna. Ba! Ona jest na niego wściekła, a to tylko jeszcze mocniej pobudzą ją do działania i węszenia w sprawie. Znacie Agatę, nie spocznie, póki nie odkryje prawdy. Z pomocą, o dziwo, przyjdą jej koledzy z pracy. Lepiej późno niż później, pani komisarz nie będzie wybrzydzać.

Agata zdaje sobie sprawę, że brat prowadzi z nią jakąś grę. Nie jest jednak do końca pewna, jaka jest w niej stawka. Czy ma to jakiś związek z przeszłością? Dlaczego Hanna zrobiła się nagle taka ciekawska i naciska na pewne dawno pogrzebane wspomnienia?

Kiedy zastanawiasz się, co jeszcze może się wydarzyć w życiu Agaty i Artura, Piotr Borlik wyskakuje z taką bombą. Nie tego się spodziewałam, nie takie były moje oczekiwania wobec tej książki. Prawdę mówiąc bałam się, że ostatnia część, jak to zazwyczaj bywa, pokaże spadek formy pisarza, że będzie to zwyczajne zamkniecie sprawy z jedną, może dwoma ciekawszymi zwrotami akcji, ale bez fajerwerków. Pomyliłam się. Były fajerwerki i to całkiem sporo, parę osób zdążyło się mocno nimi poparzyć. Piotr Borlik nie oszczędza na czytelnikach, daje im wszystko, co jest w stanie wyciągnąć z tej historii, bez narażania opowieści na “przegadanie”, czy zbyt duży galimatias wątków. Doskonałe zamknięcie na wysokim poziomie satysfakcjonuje i daje do myślenia. Poproszę więcej tego pana.

One thought on “Piotr Borlik „Białe kłamstwa”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s