Margaret Atwood “The Testaments”

Prawda jest taka, że nie śpieszyłam się zbytnio z przeczytaniem kontynuacji “Opowieści podręcznej”. Po tym jak pierwsza część stała się jedną z moich ulubionych książek oraz po obejrzeniu serialowego: “co się mogło wydarzyć”, chyba trochę się bałam, że mi się nie spodoba. Pisanie kontynuacji po wielu latach od pierwszej części nie zawsze bywa szczęśliwe – zmienia się koncepcja, zmienia się perspektywa patrzenia na niektóre wydarzenia. Ale Margaret Atwood w “The Testaments” sprytnie wykorzystała jedno i drugie na swoją korzyść osadzając wydarzenia odpowiednio, 15 lat później, a nie zaraz po ostatnich wydarzeniach w “Opowieści podręcznej”.

Tym razem to nie będzie opowieść podręcznej, ale punkt widzenia ciotki Lydii. Pewnie wielu z Was zastanawiało się, skąd się wzięły ciotki, jak to się stało, że stały się “tym”: hersztem, katem, nauczycielem, okrutnikiem. Jaka była geneza ich działań, kim były wcześniej? Zaglądamy ciotce Lidii do jej prywatnych komnat, dowiadujemy się, kim była, co myśli, jakie ma plany. Swoje działania, Lydia ukrywa skrzętnie przed całym światem, a przede wszystkim przed władzami Gileadu. Ale już nie długo. Lydia wie, co robi.

Równolegle z narracją Lydii poznajemy jeszcze jedną mieszkankę Gileadu. Jest nią Agnes, kilkuletnia córka komandora Kyle’a i Thabity. Thabita opowiedziała córce, jak znalazła ja w lesie, jest jej darem od Boga, pozwolono jej ją zatrzymać. Dziewczynka wie, że nie jest biologiczną córką komandora i jego żony. Ale przecież w tych czasach rzadko się zdarza, że ktoś wychowuje swoje biologiczne dziecko. Agnes opowiada nam o swoim życiu rodzinnych, szkole, przyjaźni. Jak to jest być dzieckiem Gileadu.

Do tych dwóch narracji dochodzi jeszcze jedna, również kobieca. Tym razem mamy nastolatkę a Kanady. Daisy wychowuje się w najzwyczajniejszej rodzinie, w zwykłym mieście. Chodzi do szkoły, ma przyjaciół, kochającą rodzinę. Gilead to dla niej bajka o złej czarownicy. W szkole uczy się o jego powstaniu, przyczynach i skutkach. Ten świat ciekawi ją, ale nie na tyle, żeby chcieć w nim żyć. Z zainteresowaniem słucha o ostatnich doniesieniach, w pewnym momencie angażuje się nawet w protest.


Jak potoczą się losy tych trzech kobiet? Co je polaczy i dlaczego? Margaret Atwood utkała misterny plan, z którego nie tak łatwo wyjść zżywam. Czy warto było wrócić z powieścią do Gileadu? Według mnie tak. Mimo moich obaw, co do wtórności, autorce udało się wciągnąć mnie w opowieść i jak zwykle, dać dużo do myślenia. Nie da się czytać powieści Atwood bez refleksji nad własnym życiem, nad środowiskiem, polityką i ewentualnymi podobieństwami i różnicami. Bardzo dobra lektura, ale raczej dla osób, które znają już “Opowieść podręcznej”. Bez wiedzy z pierwszego tomu trudno będzie czytelnikowi zrozumieć zawiłości “Testamentów”.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s